Służby specjalne w akcji - wolne media?
[url]http://galba.blox.pl[.]Galba.blox.pl[/url]/r.w. | 2006-03-10 10:58:13
Klub PIS złożył wniosek o powołanie komisji śledczej, która może wyświetlić sto razy więcej prawdy na temat rządzących naszym krajem układów niż wszystkie dotychczasowe komisje razem wzięte.
Idea komisji badającej bezpieczniackie inspiracje i naciski jakim poddawane były w III RP media budzi zrozumiałe emocje wśród obrońców Układu. Wydaje się jednak, że tę walkę Salonowcy od strony propagandowej muszą przegrać - jak logicznie i zachowując twarz wytłumaczyć postawę PO, która pragnie wyjaśniać jedną sprawę ale pod żadnym pozorem nie chce pozwolić na choćby zbliżenie się do dziesiątek innych?
Głosiciele dogmatu o niepokalanej naturze tzw. czwartej władzy jak mantrę powtarzają stwierdzenie, że wszelka dociekliwość skierowana do wnętrza środowiska dziennikarskiego jest śmiertelnym zagrożeniem dla demokracji oraz przejawem niezdrowych, totalitarnych zapędów. Bezrefleksyjne powtarzanie tego stwierdzenia z czasem doprowadziło sytuacji gdy wielu obywateli RP za oczywistą i właściwą uznaje chorą definicję demokracji: demokracja jest wtedy, gdy "niezależne" (nawiasem mówiąc w przyrodzie coś takiego jak byt niezależny nie istnieje) media mogą niszczyć ludzi rozpowszechniając największe nawet kłamstwo nie biorąc najmniejszej odpowiedzialności za swoje publikacje. Dla wielu demokracja sprowadza się do wolności oplucia każdego niezaleznie od faktów - bez konsekwencji, pod warunkiem jednak, że jest się członkiem uprzywilejowanej kasty dzierżycieli "czwartej władzy" (jeśli masz pecha obrazić kogoś ważnego a nie jesteś dziennikarzem najprawdopodobniej wylądujesz za kratkami albo, w najlepszym wypadku, zapłacisz grzywnę). Swoją drogą, jeśli mnie pamięć nie myli, nowożytna teoria demokracji nie wspomina o czwórpodziale władzy lecz o trójcy - ustawodawcza, wykonawcza, sądownicza, w owej doktrynie każda z tych władz jest autonomiczna wobec pozostałych ale nie jest wyłączona spod społecznej kontroli. A jak demokrację widzą zwolennicy czwórpodziału? Są trzy "stare" i czwarta super-władza , która w odróżnieniu od pozostałych nie podlega jakiejkolwiek kontroli (nie wolno nawet zadawać pytań na temat jej kondycji moralnej) i nie ponosi odpowiedzialności za swoje działania. Czy można się dziwić, że niektórzy komentatorzy wprost stwierdzają, że żyć nam przyszło nie w demo- lecz mediokracji?
By w swych twierdzeniach o braku jakiejkolwiek odpowiedzialności a równocześnie wielkiej władzy jaką posiadają niezależne (od społeczeństwa) media przypomnę dwa fakty z przeszłości "najwybitniejszych" polskich dziennikarzy śledczych - pracujących dla Rzeczpospolitej (czy tylko dla niej?) A.Marszałek i B.Kittela.
Grudzień 2000, wspomniana para publikuje na łamach swojego dziennika artykuł, który jest pierwszym z serii poświęconych korupcji i złodziejstwu które miał w swym urzędzie zorganizować wojewoda Marek Kempski. Temat podchwytują inne media, Tomasz Lis w telewizji prezentuje grafikę opisująca powiązania wojewody z podejrzanymi biznesmenami, "strzałki" obrazujące przepływy państwowej gotówki kończą swój bieg w kieszeniach Kempskiego i jego przyjaciół... Cel zostaje osiągnięty - popularny polityk po wielomiesięcznej kampanii medialnej zostaje zniszczony. Najbardziej zaangażowani w sprawę redaktorzy otrzymują środowiskowe nagrody "dla najlepszych dziennikarzy"... Po latach bohaterowie publikacji wygrywają wszystkie procesy jakie wytoczyli gazecie, która ich opluła. Co więcej - dochodzenia podjęte w wyniku owych publikacji oczyściły dobre imię wojewody i jego współpracowników. Dziś Marek Kempski stwierdza, że jednym z powodów, dla których "wybitni śledczy" Rzeczpospolitej dostali na niego zlecenie był jego udział w pracach zespołu ds. reformy służb specjalnych - jako szef tego zespołu forsował on tzw. opcję zerową. Śmiertelnie zagrożone służby uderzyły w swego wpływowego wroga. Oczyszczony z zarzutów Marek Kempski może chodzić z podniesioną głową - czy jednak zrekompensuje mu to lata upokorzeń i raczej bezpowrotne zamknięcie drogi do polityki? Czy "wybitni śledczy" dali się wpuścić w kanał swoim informatorom w "służbach"? Czy wyciągnęli jakieś wnioski z tego w czym uczestniczyli? Jeśli wyciągnęli to niestety nie takie jakie wyciągnąć powinien człowiek przyzwoity. Wygląda na to, że taka zabawa bardzo się duetowi Marszałek-Kittel spodobała bo już pół roku później...
Lipiec 2001, ta sama para killerów daje na łamach Rzeczpospolitej sygnał do polowania na wiceministra obrony narodowej - Romualda Szeremietiewa. Z sensacyjnych artykułów dowiadujemy się, że polityk za gigantyczne łapówki ustawia przetargi na sprzęt dla wojska. Jego wspólnikiem w przestępczym procederze jest asystent Zbigniew Farmus. Dziennikarze z tryumfem donoszą: Szeremietiew wydaje wielokrotnie więcej niż zarabia! Skąd ma kasę? Wiadomo, z łapówek... UOP dokonuje spektakularnego aresztowania asystenta wiceministra (wszyscy pamiętamy finał tajnej operacji przypadkiem filmowany przez przypadkowego "turystę" na środku Bałtyku), media podają informację o próbie ucieczki z kraju, której w ostatniej chwili zapobiegły dzielne służby. Nikt nie zadaje pytania dlaczego mimo takiej możliwości uciekiniera nie zatrzymano w porcie (odpowiedź jest jasna - nie chodziło o "zatrzymanie" ale o "spektakularne zatrzymanie" na potrzeby mediów). W następnych dniach gazety donoszą o pięciu paszportach i kupie gotówki przejętej wraz z zatrzymanym asystentem, z ministerialnych szaf, wg "śledczych", wyjmowane są liczne koperty z łapówkami... Nikt nie przejmuje się tym, że pięciu paszportów nie było, kupy forsy również a koperty z drobniakami okazały się resztą z delegacji zagranicznych... Nikt nie publikuje sprostowań. Robota odwalona, wrogowie zniszczeni, "śledczy" nagrodzeni (Dziennikarz Roku). Poniżonemu i pozbawionemu zdolności do dalszego uczestnictwa w życiu politycznym Szeremietiewowi humor może co najwyżej poprawić dziesięciomiesięczna kontrola Urzędu Skarbowego, który w przeciwieństwie do "wybitnych śledczych" Rzeczpospolitej, mimo ogromnych chęci, nie był w stanie dopatrzeć się w jego finansach owej legendarnej nadwyżki wydatków nad przychodami.
Tak po latach mówi ofiara "wolnych i niezależnych":
Po artykułach Marszałek & co. urząd skarbowy badał przez 10 miesięcy moje dochody i wydatki i stwierdził, że miałem LEGALNIE kilkadziesiąt tys. PLN więcej niż wydałem na budowę domu, samochód etc. Następnie tę decyzję urzędu przez trzy miesiące badała Mazowiecka Izba Skarbowa i też stwierdziła, że jest ok. Później "kapuściana" prokuratura apelacyjna w Warszawie i nawet ona musiała uznać, że z moimi dochodami i wydatkami jest w porządku. (...) Ale jak rozumiem to nikogo nie obchodzi. W końcu "śledczy" z Rzepki nagrody dostali, mnie skompromitowano i wdeptano w ziemię (...). Nie ulega wątpliwości, że mamy w Polsce "wolne media" i wszyscy zadowoleni - prawda? (wypowiedź R.Szeremietiewa na blogu We The Media).
O intrydze przeciwko wiceministrowi Szeremietiewowi, niechlubnej roli duetu Marszałek-Kittel oraz o tym, "kto za tym stał" pisał niedawno tygodnik NIE. Trudno podejrzewać tę skrajnie czerwoną gazetę o sympatię do prawicowego polityka...
Jak widać wystarczy lekko trącić medialną puszkę Pandory by z wnętrza zaczął wydobywać się budzący niepokój odór zgnilizny... Trzeba dokładniej przyjrzeć się sytuacji. Polakom należy się wiedza na temat tego, kto faktycznie nimi rządzi - czy jeszcze mamy "mediokrację" czy już "służbokrację medialną"? A może wszystko jest w najlepszym porządku i najważniejsze decyzje wciąż należą do wyborców (demokracja)? Warto to sprawdzić... Tylko skąd ten strach?

Mikros³uchawka
Komentarze (19):
O sprawie Szeremietiewa...
~gutek_gk20 2006-04-27 12:56:43
Wolne media jak i Polska !
...
~Micc 2006-03-12 13:47:06
Ciekawy materiał-polecam [2]
...
~Jacek placek 2006-03-12 05:43:21
przed chwilÄ… w Radiu [1]
...
~olenna 2006-03-12 02:46:55
bandyckie układy
...
~xEsRHKgkUr 2006-03-11 11:42:29
Do jww
...
~zos 2006-03-11 02:12:14
straszny "jad medialny" sÄ…czy [3]
...
~AstronomWielki123 2006-03-11 01:49:25
W mądrościach żydowskich [2]
...
~sss 2006-03-10 12:46:14
