Dodawanie komentarza

Do tematu: Zabrania się zabraniać

Zabrania się zabraniać

Krzysztof Świątek [url]http://tygodniksolidarnosc.com[.]Tygodnik Solidarność[/url]/r.w. | 2006-02-27 18:24:49

"Nie płakałem po holocauście", "Jestem satanistą", "Lubię bić żonę", "Jestem pedofilem" - to tylko kilka propozycji napisów na koszulki, które mogą zgłosić do Helsińskiej Fundacji Praw Człowieka przedstawiciele rozmaitych mniejszości. Byłaby to logiczna konsekwencja pierwszej edycji akcji, podczas której organizacja zachęcała do tolerancji np. dla transwestytów i przeciwników papieża.

W Lublinie miał odbyć się festiwal "Prawa człowieka w filmie". Podczas imprezy organizatorzy - Helsińska Fundacja Praw Człowieka oraz Fundacja dla Wolności - zamierzali zaprezentować wystawę zdjęć znanych osób ubranych w koszulki nazwane "Tiszertami dla wolności". Skrajna feministka Kazimiera Szczuka wybrała koszulkę z napisem: "Mam okres", a były redaktor naczelny "Playboya" Tomasz Raczek ogłosił całemu światu: "Jestem Murzynem".

Afirmacja wolności czy głupoty

Fundacja dla Wolności sprzedaje też koszulki z nadrukami: "Nie płakałem po papieżu", "Usunęłam ciążę", "Jestem gejem", "Nie chodzę do kościoła", "Mam AIDS", "Miałem pochwę" itp.
- Czy ta akcja afirmuje wolność czy wypacza idee praw człowieka?

- To afirmacja głupoty. Dochodzi do strasznego trywializowania pojęcia wolności, zwłaszcza wolności słowa, która polega na tym, że możemy się spierać, dążąc do prawdy. I tę swobodę wypowiedzi w Polsce już mamy. Ktoś, kto walczył o wolność, wydając Herlinga-Grudzińskiego, z niesmakiem musi patrzeć na zachowania inicjatorów tej akcji. Należą one do kategorii wygłupu i dziwię się, że firmują je jakiekolwiek instytucje. To niepoważne - komentuje dla TS prof. Ryszard Legutko, filozof, obecnie wicemarszałek senatu. - Można oczywiście twierdzić, że wolność wyraża się w tym, że ktoś sobie wsadza w policzek dwa kilogramy żelastwa i chce coś światu przekazać. Ale to jest przekaz błahy, którym nie warto się zajmować.

Wiele osób uważa, że cała akcja zakłamuje rzeczywistość.

- "Usunęłam ciążę - zamordowałam człowieka", takie powinno być zdanie na koszulce - uważa jeden z przeciwników happeningu.
Organizatorzy sugerują, że chodzi o walkę z dyskryminacją. Przykładowo: w naszym kraju większość ludzi chodzi do kościoła, więc ci, którzy oficjalnie uznają się za antyklerykałów, mają być narażeni na napiętnowanie ze strony lokalnego środowiska.

- To niedorzeczna konstatacja. Nie ma dyskryminacji osób, które nie chodzą do kościoła. Przecież w instytucjach politycznych, samorządowych i edukacyjnych pracują ludzie o rozmaitym stosunku do religii. Niektórzy twierdzą nawet, że bycie zaangażowanym katolikiem nie daje w pewnych instytucjach pozycji uprzywilejowanej, a raczej odwrotnie - zwraca uwagę prof. Legutko.
Przyjmując filozofię Helsińskiej Fundacji Praw Człowieka, można dojść do wniosku, że różne mniejszości są na swój sposób w Polsce dyskryminowane, np. grupy satanistów czy pedofilów nie mogą realizować swoich przekonań. Gdzie przebiega granica tolerancji? Czy ta sama fundacja odważyłaby się wydrukować i rozprowadzać koszulki z napisami: "Nie płakałem po holocauście", albo "Lubię bić żonę"?
"Nie jestem wyznawcą Wyborczej", taki napis zaproponował ktoś natychmiast na forum internetowym onet.pl.

Figle zaczadzonych młodzieńców

Ujawnienie bolesnej prawdy np. o śmiertelnej chorobie zawsze związane jest z ludzkimi dramatami. "Zaraziłem się AIDS", "Usunęłam ciążę" - takimi informacjami ludzie dzielą się wyłącznie z najbliższymi.

- Zamiast uniwersalnych praw człowieka otrzymujemy próbę przekształcenia dramatu w dowcip wątpliwej jakości. Żeby wprowadzić na koszulkach napis "Mam AIDS" albo "Usunęłam ciążę", trzeba cierpieć na zanik pewnych elementarnych ludzkich uczuć. Normalnie dramat przyjmowany jest milczeniem, solidarnością, powagą (...). Zabicie dziecka nie może być powodem do dumy. Obawiam się, że te koszulki nie są demonstracją wolności, ale dokładnym jej zaprzeczeniem - ocenia metropolita lubelski abp Józef Życiński.

- O co chodzi w akcji, która odziera życie z intymności i wmawia, że wszystko jest na pokaz?
- Nie wierzę w to, że ktoś chory na AIDS będzie chodził w takim podkoszulku, informując o nosicielstwie wszystkich przechodniów. To jest przeżycie tak druzgocące, że nie w głowie mu takie figle. Zabawy z koszulkami to zajęcie dla zdrowych i ideologicznie zaczadzonych młodzieńców i panien, którzy próbują przeprowadzić akcję polityczną. Ta akcja nie identyfikuje realnych problemów, bo jako społeczeństwo nie tępimy chorych na AIDS, ale raczej im współczujemy - podkreśla prof. Legutko.
Legutko uważa, że cała sprawa pokazuje, iż próbuje się wywołać absurdalną wojnę ideologiczną, gdyż zasady, które mają być jej przedmiotem, są w Polsce dobrze ugruntowane i przestrzegane.
- Jeżeli ktoś nosi podkoszulek z napisem: "Masturbuję się" i to jest podstawa dla jego identyfikacji grupowej, to zastanawiam się nad stanem umysłowym takiego człowieka. Słowo "tolerancja", które w tym kontekście się pojawia, pozbawione jest ostrego znaczenia i samo w sobie także sensu. Ktoś głosi: "Jestem człowiekiem tolerancyjnym", ale nie wiemy co, kiedy i pod jakimi warunkami toleruje albo dopuszcza. Hasło "jestem tolerancyjny" nie ma w sobie żadnej treści pozytywnej, w ogóle ma w sobie znikomą treść - mówi Legutko.

Papież Jan Paweł II podkreślał wielokrotnie, że "demokracja bez wartości zamienia się w jawny lub zakamuflowany totalitaryzm". Apologeci "Tiszertów dla wolności" chcą społeczeństwa, w którym naczelna zasada brzmi: "Zabrania się zabraniać", a królową cnót staje się tolerancja wszelkich mniejszości, patologii, wreszcie zła.


Mikros³uchawka
+ Dodaj komentarz

Komentarze (3):

? [2]

...
~overunity 2006-02-27 22:59:56





Nieprzerwanie od 2004 roku!

PARTNERZY:
Stanis³aw Michalkiewicz
Nasze kana³y RSS:
g³ówny
O NAS:
REKLAMA:
zobacz ofertê