Złodzieje z MSWiA
Życie Warszawy,*-logika biznesu/r.n. | 2005-02-10 13:30:15
Jak donosi dzisiejsze "Życie Warszawy", kierowcy i urzędnicy Ministerstwa Spraw Wewnętrznych i Administracji zniszczyli w zeszłym roku prawie połowę aut służbowych.
Pracownicy MSWiA tylko w ubiegłym roku ograbili państwo na 27 samochodów spośród 65, które ma ministerstwo. Niektórzy rozbijali auta dwukrotnie.
Na liście liderów szkód jest zastępca dyrektora departamentu kontroli Wojciech Dydek i rzecznik ministerstwa Jarosław Skowroński. - Pierwszy wypadek był z mojej winy, uderzyłem w auto, które jechało przede mną. Za drugim razem ktoś zniszczył mi samochód na parkingu - tłumaczy się Skowroński. Nie wiadomo, w jakim stanie mógłby być jego samochód prywatny, bo takiego nie ma.
Dwa spośród zniszczonych pojazdów nadają się do kasacji. Volkswagena passata całkowicie rozbił wiceminister Tadeusz Matusiak, na pamiątkę wypadku została mu kilkucentymetrowa blizna na czole.
Fiata bravę skasował radca ministra Rafał Kirzyński. Choć na tym stanowisku nie przysługuje samochód służbowy, to szefowie traktowali go wyjątkowo. - Auto jest mi potrzebne, bo w ciągu dnia mam wiele spotkań poza ministerstwem. Muszę się szybko przemieszczać, a prywatnego samochodu nie mam - tłumaczy Kirzyński. Fiata rozbił, bo wpadł w poślizg. - Jechałem zgodnie z przepisami, ale na drodze był lód - tłumaczy.
To nie jedyni pechowcy w resorcie. Jak wynika z dokumentów MSWiA, tajemniczy sprawcy dewastują na parkingach służbowe samochody pracowników resortu.
Jak wynika z kolei z nieoficjalnych informacji*, "zniszczone" auta są sprzedawane "sympatyzującymi" z pracownikami urzędu osobom - po znacznie niższej cenie, niż reguluje to cena rynkowa pojazdu.
Nie chodzi więc o urzędniczy pech jak próbuje zasugerować "Życie Warszawy" - chodzi o pieniądze.
Mikros³uchawka
