Światło w tunelu
[url]http://tygodniksolidarnosc.com[.]Tygodnik Solidarność[/url] - Łukasz Perzyna | 2007-12-13 02:32:00
Co zmieniło się od poprzedniego 13 grudnia? Prokuratorzy z IPN postawili dziewięciu autorom stanu wojennego zarzut zbrodni komunistycznej. Zapadł wyrok skazujący sprawców tragedii w kopalni Wujek, chociaż sprawa rozstrzygnie się w apelacji. Ten czas nie był stracony - podkreślają zwolennicy historycznego zadośćuczynienia.
Sprawa masakry w kopalni Wujek po raz kolejny wraca na wokandę - tym razem sądu apelacyjnego. Przez piętnaście lat katowicki sąd okręgowy rozpoznawał ją trzykrotnie. Przesłuchano trzystu świadków. Wreszcie 31 maja br. sąd skazał dowódcę plutonu specjalnego ZOMO Romualda Cieślaka na 11 lat więzienia i kazał go aresztować. Inni oskarżeni otrzymali kary 2,5 i 3 lat. W trakcie procesu ich liczba malała, m.in. sprawę generała Czesława Kiszczaka przeniesiono do Warszawy. Wyrok, który zapadł w maju - choć nieprawomocny - stanowi optymistyczny sygnał, bo dotychczas w sprawach dotyczących stanu wojennego wszystko kończyło się na przewlekaniu.
- Ten wyrok sądu, wreszcie bliższy oczekiwaniom rodzin ofiar, stanowi światło w tunelu, że prawda o stanie wojennym zostanie do końca ujawniona, a jego autorzy uznani za sprawców czynów zbrodniczych - ocenia Wojciech Buczak, przewodniczący regionu rzeszowskiego Solidarności i inicjator akcji społecznej "Ujawnić prawdę". - Jaruzelski w pamiętnym przemówieniu telewizyjnym z 13 grudnia 1981 r. wziął na siebie odpowiedzialność za stan wojenny. Teraz, gdy nadeszła wolna Polska, czego wtedy nie mógł przewidzieć, przyszedł czas, by zweryfikować jego słowa. Gdy wreszcie ma okazję wziąć na siebie odpowiedzialność, unika jej poprzez sztuczki prawne i niestawianie się w sądzie - zauważa Buczek.
Odpowiedzialność ponieśli dotychczas nieliczni. Kapitan SB Andrzej Augustyn - który 13 października 1982 r., gdy kończyła się już solidarnościowa demonstracja w Nowej Hucie, zastrzelił 20-letniego elektryka Bogdana Włosika - został w grudniu 1991 r. skazany na osiem lat więzienia, potem sąd apelacyjny podwyższył mu wyrok do 10 lat. Już w czerwcu 1999 r. premiowany za dobre sprawowanie, wyszedł na wolność.
Demokracja narodziła się z oporu
W 1996 r. sejm głosami SLD i części PSL odrzucił wniosek o postawienie autorów stanu wojennego - w tym Wojciecha Jaruzelskiego i Czesława Kiszczaka - przed Trybunałem Stanu.
Błędy popełnione w pierwszym okresie funkcjonowania demokracji sprawiły, że nie tylko nie doszło do rozliczeń, ale nawet do ustalenia podstawowych faktów - zauważa Zbigniew Gluza z Ośrodka Karta. Stosunek do głównych aktorów tamtych wydarzeń wciąż jest zdumiewająco zniekształcony.
- Społeczeństwo demokratyczne powinno zrozumieć, że narodziło się z oporu społecznego przeciw stanowi wojennemu. Szkoda, że wciąż się tego nie wie - ocenia Gluza. Wynika to z braku edukacji historycznej. Rocznica 13 grudnia jest potrzebna, by tę perspektywę zmienić. Wciąż dzieje się to zbyt wolno.
Studia telewizyjne zamiast sądowej sali
17 kwietnia 2007 Instytut Pamięci Narodowej skierował do sądu akt oskarżenia przeciwko dziewięciu osobom, w tym Jaruzelskiemu, któremu zarzuca zbrodnię komunistyczną. Generała oskarża o kierowanie związkiem przestępczym o charakterze zbrojnym.
Autorzy stanu wojennego dożywają swoich dni w luksusowych willach. Jaruzelski wydaje kolejne książki, ma biuro i ochroniarza.
Podeszły wiek nie uchronił gen. Augusto Pinocheta przed wymiarem sprawiedliwości. W Polsce nie znalazł się odpowiednik hiszpańskiego sędziego Baltazara Garzona, który przed laty zburzył błogi spokój "rzeźnika z Santiago". W ponad ćwierć wieku po stanie wojennym jego autorzy spędzają więcej czasu w studiach telewizyjnych niż salach sądowych.
Do zacierania ocen moralnych przyczyniło się bratanie się Adama Michnika z Jaruzelskim (z pamiętnym "odpieprzcie się od generała" w studiu telewizyjnym) i uznanie przez niego Kiszczaka za "człowieka honoru". W zamian za pokojowy transfer władzy z końca lat osiemdziesiątych autorzy stanu wojennego mieli uzyskać obietnicę bezkarności za zdarzenia z początków dekady. Żaden sąd nie zakwestionował dotychczas tamtej transakcji. Uwaga mediów skupiła się na sprawcach, a nie ofiarach.
- Powoli się to zmienia. Zdarzenia, takie jak wyrok w sprawie pacyfikacji Wujka czy oskarżenie przez IPN, wpływają na opinię publiczną. Dzięki temu przebija się inna wizja stanu wojennego - uważa prof. Wojciech Roszkowski. Oba fakty prawne miały miejsce za rządów PiS. - Zobaczymy, jak kolejna rocznica zaistnieje w przestrzeni publicznej za tego rządu - dodaje historyk.
Zapomniane ofiary
Ośmioletnia Edyta Hnat zginęła 29 marca 1984 r,, gdy na Osiedlu Łańcuckim w Jarosławiu funkcjonariusz MO strzelał przez okno do bawiących się na podwórku dzieci.
Wśród ofiar byli jednak również milicjanci: Józef Kurowski z Myślenic popełnił samobójstwo, szykanowany przez przełożonych za to, że przy rozpraszaniu demonstracji 11 listopada 1982 r. w Krakowie zachował się łagodniej niż inni funkcjonariusze.
Zginąć można było we własnym mieszkaniu, jak ślusarz z portu szczecińskiego Władysław Durda. Zatruł się gazami łzawiącymi, których za oknem milicja użyła do rozproszenia demonstracji. Milicjanci nie wezwali karetki pogotowia, jak domagała się jego żona.
Historyk Łukasz Kamiński, który w IPN pracuje nad imienną listą ofiar represji z lat 80. podkreśla, że obejmuje ona wyłącznie bezsporne przypadki. Liczy 56 nazwisk. Przez ostatni rok cztery z nich udało się zweryfikować. - To żmudna praca historyków i prokuratorów. Wątpliwości wiążą się ze zniszczeniem części archiwów. Często ktoś zginął w tajemniczych okolicznościach, data jego śmierci pokrywa się z terminem demonstracji ulicznych, ale brak dowodów - zaznacza Kamiński. Zdarzało się, że kontakt z rodzinami ofiar nawiązywano przy okazji organizowanej przez IPN wystawy.
Jak Bokassa i Amin
Włoski dziennikarz Riccardo Orizio w książce "Diabeł na emeryturze" zestawia Jaruzelskiego z takimi dyktatorami jak Bokassa czy Amin. W zachodnich mediach od pierwszych dni stanu wojennego - niczym w napisach na murach polskich miast - Jaruzelskiego porównywano z Pinochetem. Autor stanu wojennego doczekał się za to uznania w Rosji, gdzie na 60. rocznicę zakończenia drugiej wojny światowej potraktowano go z większym szacunkiem niż ówczesnego prezydenta Aleksandra Kwaśniewskiego.
- Ocena stanu wojennego nie stanowi już problemu opinii międzynarodowej - zauważa prof. Roszkowski. - W tej chwili to nasza wewnętrzna sprawa, której percepcja się zmienia.
- Wprawdzie w kampanii politycy PO deklarowali wolę kontynuowania rozliczeń, ale nominacje ludzi związanych z PRL tego nie potwierdzają - zauważa inicjator akcji "Ujawnić prawdę" Wojciech Buczek. W rocznicę wprowadzenia stanu wojennego rzeszowska Solidarność zaapeluje do posłów PiS, PO i PSL o kontynuowanie rozliczeń z przeszłością oraz podjęcie prac nad ustawą dezubekizacyjną, której sejm poprzedniej kadencji nie zdążył uchwalić.
Mikrosuchawka
