Przestępcy w białych kołnierzykach
[url]http://tygodniksolidarnosc.com[.]Tygodnik Solidarność[/url] - Łukasz Perzyna | 2007-11-13 17:31:29
Prawie połowa największych polskich firm poniosła straty z powodu przestępstw gospodarczych - wynika z raportu renomowanej firmy consultingowej Pricewaterhouse- Coopers. Przez ostatnie dwa lata liczba takich czynów się zmniejszyła, za to straty - wzrosły. Najbardziej porażające, że na szkodę własnych przedsiębiorstw działają menedżerowie, cieszący się wysokimi zarobkami i prestiżem.
Każdego czytelnika kryminałów najbardziej interesuje sprawca. Portret pamięciowy jest precyzyjny: mężczyzna tuż przed czterdziestką, pracujący dla poszkodowanej firmy nie dłużej niż dwa lata - a więc hołdujący zasadzie: porwij kasę i w nogi. Motorem jego działania pozostaje uleganie pokusom (jak wystawny tryb życia) i poczucie bezkarności, a więc stany będące przedmiotem analizy psychologów, a nie specjalistów zarządzania.
Na stanowisku, ale nie poza wszelkim podejrzeniem
"Typowy przestępca w białym kołnierzyku to mężczyzna w wieku 31-40 lat na kierowniczym stanowisku. Najczęściej dopuszcza się defraudacji pieniędzy, kradzieży drogiego wyposażenia, fałszowania faktur, manipulacji księgowych i prania pieniędzy" - charakteryzuje "Puls Biznesu" z 26-28 października.
W odróżnieniu od klasycznego kryminału happy endu nie będzie, bo w wypadku przestępstw gospodarczych skazanie sprawcy nie wystarczy. Kluczowa pozostaje kwestia wyrównania poniesionych strat. Połowa poszkodowanych firm nie odzyskała ani grosza. Co czwarta nie zawiadamia organów ścigania, nie chcąc psuć własnej reputacji.
Skazanie sprawcy, wobec nieodwracalności wyrządzonych szkód, często przypomina szyderczy happy end ze znanego rysunku Mleczki, na którym ojciec opowiada dziewczynce bajkę: "a na koniec przyszła milicja i zamknęła złego czarownika, bo jakaś sprawiedliwość przecież musi być". Wbrew żartowi, aż 70 procent przedsiębiorców wciąż uznaje, że odpowiedzialność za zwalczanie przestępstw gospodarczych ponoszą rząd i policja. Tymczasem prawie połowę przestępstw wykryto nie dzięki działaniom organów ścigania, ale mechanizmom, wprowadzanym w samym przedsiębiorstwie - jak audyt i wewnętrzne systemy bezpieczeństwa.
Rynek wschodzący, ale już nie bezbronny
Chociaż w ciągu ostatnich dwóch lat 43 procent największych spółek padło ofiarą przestępstwa gospodarczego, to i tak było ich o jedną dziewiątą mniej niż ujawniło poprzednie badanie z 2005 r. -
wynika z raportu "Przestępczość gospodarcza: czynnik ludzki i mechanizmy kontrolne", przygotowanego przez PricewaterhouseCoopers, zaliczane do "wielkiej piątki" globalnych firm consultingowych. Zdaniem jej ekspertów spadek mógł być spowodowany - obok lepszych mechanizmów kontroli wewnętrznej - zmianą postrzegania przestępczości gospodarczej. Wiąże się z tym zmiana podejścia z reaktywnego - ograniczającego się do reagowania na pojawiające się zagrożenia - na prewencyjny.
Defraudacja dotknęła co trzecią z badanych przez konsultantów firm, korupcja - co dwunastą. Co siódmą - piractwo, co jedenastą - nadużycia księgowe.
- W porównaniu z 2005 r. zwiększyła się wartość szkód, choć zmniejszyła liczba poszkodowanych, co może, ale nie musi zapowiadać dominacji najgroźniejszych form przestępczości gospodarczej - zauważa menedżer z PricewaterhouseCoopers Marcin Klimczak.
Malwersantów jest mniej, za to zrobili się bardziej zachłanni, skoro średnio - jeśli użyć ich własnego języka - przekręcają 1,2 mln dol. Więcej niż przeznacza rocznie na marketing koncern produkujący dobra konsumpcyjne. Dodatkowo poszkodowane przedsiębiorstwa musiały wydać średnio po 68 tys. dol. na sfinansowanie niezbędnej obsługi prawnej, usług dochodzeniowych (agencje detektywistyczne i wywiadownie gospodarcze) oraz kampanii poprawy wizerunku.
Na tle reszty świata Polska - pozostająca rynkiem wschodzącym, co zwielokrotnia zagrożenie patologiami - wypada w rankingu nieźle, skoro u nas 43 proc. firm, a średnio na świecie dokładnie 50 proc., padło przez ostatnie dwa lata ofiarą przestępstwa gospodarczego. Jeszcze przed dwoma laty prezentowaliśmy się gorzej od średniej światowej. Teraz bliżsi jesteśmy najbogatszym niż krajom rozwijającym się. Korzystnie odbijamy od reszty państw naszego regionu.
Najpierw egoizm, potem refleksja
W latach 90. Nicholas Leeson bezprawnymi operacjami spekulacyjnymi doprowadził do upadku najstarszy brytyjski bank inwestycyjny Barings. Straty zawinione przez 27-letniego maklera dwukrotnie przewyższyły kapitał banku. Barings został przejęty przez ING za symbolicznego funta. Sprawca katastrofy po odsiedzeniu czterech lata więzienia bywa zapraszany na sympozja. Znalazł posadę dyrektora klubu piłkarskiego.
Kilka lat temu szefowie amerykańskiego koncernu energetycznego Enron stosujący kreatywną księgowość nie tylko pogrzebali własne przedsiębiorstwo, ale wraz z nim oszczędności emerytalne pracowników.
Bulwersujące afery skłoniły najbardziej rozwinięte kraje do szukania sposobów powstrzymania przestępczości gospodarczej.
- Wzmocniono instytucję regulatora: amerykańska komisja papierów wartościowych od tego czasu nakłada wysokie kary za niedociągnięcia kontrolne - zauważa Marcin Klimczak, menedżer z PricewaterhouseCoopers.
Zaś etycy gospodarki ogłosili koniec epoki egoizmu, zapoczątkowanej błyskotliwymi sukcesami bezwzględnych yuppies, wykorzystujących dobrą koniunkturę za prezydentury Ronalda Reagana. Nowoczesny kapitalizm wszedł w fazę refleksji, również nad moralną stroną biznesu. Polska wkracza w nią nieco później niż najbogatsze kraje.
Zero tolerancji
Konsultanci z Pricewaterhouse-Coopers rekomendują zasadę: zero tolerancji dla nadużyć jako fundament skutecznego programu antykorupcyjnego. W przedsiębiorstwie jej przyjęcie powinien publicznie ogłosić dyrektor generalny. Przejrzystość procedur, wysokiej jakości organizacja oraz wyszkolona kadra składają się na środowisko kontrolne, władne przeciwdziałać nadużyciom. Oszustwo księgowe ani sprzeniewierzenie aktywów nie powinny być traktowane jak normalny koszt prowadzenia działalności gospodarczej. Rekomendowane przez autorów raportu praktyki to ochrona pracowników, którzy zgłaszają w firmie informacje o zauważonych nieprawidłowościach oraz zgłaszanie ich z pominięciem hierarchii służbowej, a nawet z wykorzystaniem anonimowego telefonu zaufania.
- Promujemy jednak skupienie uwagi na kulturze korporacyjnej, nie tylko na mechanizmach kontroli, ale przede wszystkim na wprowadzaniu elementów promujących właściwe wzorce postępowania, takich jak kodeksy etyki - zastrzega Marcin Klimczak.
Najbardziej paradoksalnym elementem raportu PricewaterhouseCoopers pozostaje przekonanie 80 proc. przedsiębiorców, że mało prawdopodobne jest, aby właśnie ich firma w najbliższej przyszłości padła ofiarą przestępstwa.
Mikrosuchawka
Komentarze (9):
Ciekawe co teraz myśli Lepper [2]...
~Polak 2007-11-16 18:20:49
Ballada o ryżym herr Thuzku.
...
~Polak z Chicago 2007-11-15 13:52:46
O tym się nie mówi - czytajcie [2]
...
~lubi wiedzieć 2007-11-15 12:56:27
Dedykuję herr thuzkowi i jego
...
~Piotr Zem Warszawa 2007-11-14 21:14:10
niestety to prawda
...
~skierkowski 2007-11-14 07:54:52
