Ropa Brent po 103,65 dol. Tydzień spadków, bo Rijad przerzucił eksport na Zatokę Perską
Brent kosztuje 103,65 dol. za baryłkę, WTI 101,04 dol. Obie ceny kończą tydzień niżej, choć wciąż powyżej 100 dolarów. Rynek uspokoiły przeładunki saudyjskiej ropy ze statku na statek u wybrzeży Omanu po tym, jak atak dronów wyłączył rurociąg wschód–zachód. W Polsce diesel bije rekordy.
Baryłka ropy Brent kosztowała w piątek rano 103,65 dolara, a amerykańskiej WTI — 101,04 dolara. Obie notowały niewielkie zniżki i obie kończyły tydzień niżej niż go zaczęły. To pierwszy tydzień od ataku na saudyjski rurociąg wschód–zachód, w którym rynek nie wyceniał kolejnego stopnia paniki.
Powód jest prozaiczny: Aramco zaczęło oferować odbiorcom w Azji dodatkowe partie surowca w przeładunkach ze statku na statek u wybrzeży omańskiego portu Sohar. Ropa, która miała popłynąć rurociągiem przez pustynię do Janbu nad Morzem Czerwonym, wraca na starą trasę przez Zatokę Perską.
Przeładunki na redzie zamiast rurociągu
Rurociąg wschód–zachód ma 1200 kilometrów i łączy pola naftowe na wschodzie królestwa z terminalem w Janbu. Przesyłał 4–5 mln baryłek dziennie — to około 4 procent światowej podaży. Po ataku z 10 na 11 września Rijad zamknął go prewencyjnie, a załadunki w Janbu wstrzymano. Cena Brent przebiła wtedy 100 dolarów pierwszy raz od miesięcy, a tydzień zamknął się zwyżką ponad 8 procent.
Aramco anulowało część ładunków dla europejskich odbiorców i przestawiło eksport na Zatokę Perską. Według doniesień rynkowych spółka ma odzyskać przez rurociąg 2–2,5 mln baryłek dziennie — czyli mniej więcej połowę tego, co przesyłał przed atakiem.

Analitycy nie traktują tego jako rozwiązania. „Kluczowe pytanie brzmi, czy fizyczne przepływy wrócą do normy i w jakim czasie. Jeśli zobaczymy trwałą poprawę ruchu przez Ormuz, część premii geopolitycznej może się dalej rozejść" — powiedziała Priyanka Sachdeva z Phillip Nova. Inni zwracają uwagę, że większy ruch przez Ormuz „tylko częściowo rekompensuje utracone baryłki".
Kto uderzył w rurociąg — wersje się rozchodzą
Tu źródła się nie zgadzają i warto to powiedzieć wprost. Rekonstrukcja wydarzeń przypisuje wrześniowy atak dronowy na stacje pomp bojówkom powiązanym z Teheranem, działającym z irackiej prowincji Majsan. Rząd w Bagdadzie potępił atak i odwołał odpowiedzialnego dowódcę, a Rijad na prośbę strony irackiej wstrzymał odwet, zastrzegając sobie prawo do działań ochronnych.
Równolegle rzecznik wojskowy jemeńskich Hutich Jahja Sari ogłosił, że to jego formacja uderzyła rakietami i dronami w instalacje Aramco w Janbu — w odwecie za saudyjskie naloty na Jemen. Strona saudyjska tego nie potwierdziła. Międzynarodowa Agencja Energetyczna w swoim raporcie pisze zbiorczo o atakach grup powiązanych z Hutimi na żeglugę w Bab al-Mandab, na rafinerię w Dżizanie i na statki pod Janbu — oraz osobno o bojówkach wspieranych przez Iran, które dronami trafiły w instalację przerobową w Abkajk.

Innymi słowy: w ostatnich miesiącach w saudyjską infrastrukturę naftową uderzały co najmniej dwa różne ośrodki, a przypisanie konkretnego ataku konkretnemu sprawcy bywa sporne nawet tydzień po zdarzeniu.
Ormuz nie zastąpi Morza Czerwonego
Przerzucenie eksportu na Zatokę Perską ma zasadniczą wadę: cieśnina Ormuz jest wąskim gardłem, przez które w normalnych czasach przechodzi jedna piąta światowej podaży ropy. Iran zablokował ją pod koniec lutego, a rurociąg do Janbu był właśnie tą trasą, która pozwalała królestwu Ormuz omijać. Teraz zależność się odwróciła.

Stąd ostrożność rynku. Spadki tygodniowe nie oznaczają, że premia za ryzyko zniknęła — obie ceny trzymają się powyżej 100 dolarów, czego przed lutym nie było.
Podaż najniższa od trzech dekad
Skala problemu widać najlepiej w danych Międzynarodowej Agencji Energetycznej. Saudyjska podaż ropy spadła w sierpniu o 2,3 mln baryłek dziennie miesiąc do miesiąca, do 6 mln baryłek — najniżej od ponad trzydziestu lat. Prognozę saudyjskiego wydobycia na 2026 rok agencja obcięła o 885 tys. baryłek dziennie, do 7,6 mln.
Reszta bilansu wygląda podobnie. Agencja spodziewa się, że światowa podaż skurczy się w tym roku o 5,7 mln baryłek dziennie — miesiąc wcześniej mówiła o 4,3 mln. Powrót normalnych dostaw z Zatoki przesunęła z 2026 na 2027 rok. Globalne zapasy topniały w sierpniu w tempie 3,1 mln baryłek dziennie i zeszły do 7,8 mld baryłek, najniżej od 2023 roku; od początku konfliktu z Iranem ubyło z nich 410 mln baryłek.
Po drugiej stronie równania jest popyt, który rekordowe ceny paliw same z siebie dławią: agencja przewiduje jego spadek o 2,5 mln baryłek dziennie wobec 1,6 mln szacowanych w sierpniu. Warto pamiętać, że prognozy IEA i OPEC rozjeżdżają się w tym roku o blisko 2,9 mln baryłek dziennie — to nie jest rynek, na którym ktokolwiek zna dokładne liczby.
Kraje IEA uruchomiły też skoordynowane uwolnienie 400 mln baryłek z rezerw. Amerykański udział w tej akcji — 172 mln baryłek do wypuszczenia w około 120 dni — prezydent Donald Trump zatwierdził 11 marca.
W Polsce diesel po 8,76 zł
Polski kierowca widzi ten sam kryzys w innej walucie. Według danych Biura Maklerskiego Reflex za tydzień od 11 września litr benzyny Pb95 kosztował średnio 7,89 zł (o 18 groszy więcej niż tydzień wcześniej), olej napędowy 8,76 zł (o 27 groszy więcej), a autogaz 3,02 zł (o 7 groszy więcej).

Dla oleju napędowego to rekord — drożej nie było nigdy. Benzyna jest o włos od szczytu z czerwca 2022 roku. Podatki to mniej więcej 40 procent ceny na pylonie, więc reszta ruchu bierze się z rynku: obok Bliskiego Wschodu ciąży ukraińskie ostrzeliwanie rosyjskich rafinerii, które wyjmuje z rynku gotowe paliwo, a nie surowiec. Diesel drożeje szybciej niż benzyna właśnie dlatego, że to jego produkcji brakuje najbardziej.
Analitycy spodziewają się w najbliższym tygodniu stabilizacji cen benzyny i dalszych podwyżek oleju napędowego — z progiem 9 zł za litr w zasięgu.
Czego pilnować
Trzy rzeczy rozstrzygną, czy tygodniowa zniżka to początek spadków, czy przerwa w zwyżkach. Pierwsza: tempo napraw rurociągu i realny wolumen, który Aramco przez niego przepchnie. Druga: ruch tankowców przez Ormuz — jeśli utrzyma się na podwyższonym poziomie, premia za ryzyko będzie dalej topnieć. Trzecia: czy w saudyjską infrastrukturę padnie kolejny cios, bo dwa ostatnie przyszły z dwóch różnych kierunków.
Uwaga na notowania w doniesieniach: różne serwisy podają w tych dniach różne poziomy — 105,64 dol., 104,82 dol. i 103,65 dol. za Brent — bo jedne cytują kurs śróddzienny, inne zamknięcie, a jeszcze inne notowanie z następnego poranka. Sprzeczne bywają też podsumowania tygodnia: część redakcji liczy tydzień od poniedziałku i wychodzi jej wzrost amerykańskiego kontraktu o blisko 2 procent, część liczy pięć ostatnich sesji i wychodzi zniżka. Kierunek ostatnich dwóch dni jest natomiast bezsporny: w dół.
Źródła: OilPrice.com, Arab News, OilPrice.com — raport IEA, BOE Report, Al Jazeera, Bankier.pl, Wikipedia — 2026 East–West Crude Oil Pipeline attack