39 400 mandatów po 100 franków. Gmina pod Bazyleą czyta tablice i wpuszcza na swoje ulice tylko swoich
W Birsfelden kamery odczytują tablice każdego auta wjeżdżającego w sześć ulic. Kto nie ma zezwolenia i wyjedzie szybciej niż po 15 minutach, płaci 100 franków. Po roku gmina ma blisko cztery miliony franków i pytanie od rządu federalnego, czy w ogóle wolno jej było te mandaty wystawiać.
Birsfelden leży tuż za wschodnią granicą Bazylei, między portem rzecznym a wjazdem na autostradę. Przez lata kierowcy omijali korki na głównej drodze, skręcając w osiedlowe uliczki. 1 września 2025 roku gmina to ukróciła w sposób, którego w Szwajcarii nikt wcześniej nie zastosował na taką skalę: zamontowała kamery, które odczytują tablice rejestracyjne wszystkich aut, i sama zaczęła wystawiać mandaty. Po roku bilans to 39 400 kar i sprawa, która czeka na sąd.
Biała lista i 15 minut
Automatyczna kontrola przejazdu — po niemiecku automatische Durchfahrtskontrolle, w skrócie ADK — obejmuje sześć ulic: Friedhofstrasse, Hardstrasse, Burenweg, Wartenbergstrasse, Salinenstrasse i Muttenzerstrasse. Zakaz obowiązuje przez cały rok, siedem dni w tygodniu, całą dobę.
Zasada jest prosta i nietypowa. Kamera zapisuje tablicę przy wjeździe i przy wyjeździe. Jeśli między jednym a drugim minęło mniej niż 15 minut, system uznaje, że kierowca tylko przejeżdżał tędy na skróty. Mandat wynosi 100 franków, czyli około 450 złotych.
Od zakazu zwolnione są pojazdy z białej listy: mieszkańcy Birsfelden, pracownicy tutejszych firm, komunikacja publiczna, taksówki, służby ratunkowe oraz auta gminne i kantonalne. Reszta ma dwa wyjścia — jechać dookoła albo spędzić w dzielnicy kwadrans. Gmina decyduje więc, kto może korzystać z drogi publicznej, a weryfikacja odbywa się automatycznie, bez udziału policji i bez wiedzy kierowcy w chwili kontroli.

Cztery miliony w rok, ale liczby zależą od źródła
Do końca lipca 2026 roku kamery wygenerowały 39 400 upomnień z mandatem. Przy stawce 100 franków wystawione kary opiewają na 3,94 miliona i tak też liczy je portal 20 Minuten, zaokrąglając do czterech milionów. Telewizja SRF podaje kwotę bliższą 2,9 miliona. Rozbieżność nie jest sprzecznością: pierwsza liczba to suma wypisanych mandatów, druga — pieniądze, które gmina realnie zaksięgowała.
Podobnie rozjeżdża się statystyka bieżąca. W pierwszych dniach system łapał ponad tysiąc aut dziennie. SRF pisze, że po roku średnia spadła do około 44 mandatów na dobę, 20 Minuten dla ostatnich miesięcy podaje około 120. Obie liczby mogą być prawdziwe: pierwsza dotyczy końcówki okresu, druga średniej z dłuższego przedziału.
Sam efekt drogowy jest bezsporny co do kierunku, sporny co do skali. Pomiar wykonany po trzech miesiącach pokazał spadek ruchu tranzytowego o 13 do 38 procent w zależności od ulicy — najwięcej na Hardstrasse, około 30 procent, i na Friedhofstrasse, 27 procent. Część mediów, w tym „Basler Zeitung", streszcza to jako spadek o jedną czwartą. Skrócił się też czas przejazdu autobusów.
— Chcieliśmy chronić mieszkańców osiedla przed ruchem. To się udało — mówi Désirée Jaun z rady gminy.
Zapłacona co czwarta kara
Wystawienie mandatu to jedno, wyegzekwowanie drugie. Gdy licznik pokazywał około 20 tysięcy kar, gmina przyznała, że zapłaciła je mniej więcej jedna czwarta ukaranych kierowców. Kolejnych 5 procent pism w ogóle nie dotarło — nie udało się ustalić właściciela pojazdu albo adres był nieaktualny. Pozostałe 70 procent wisiało nieopłacone, co władze tłumaczyły niezakończonymi terminami płatności.
Część ukaranych nie zamierza płacić w ogóle. Do prokuratury trafiło kilkadziesiąt sprzeciwów wobec wystawionych nakazów karnych, a sprawy czekają na rozstrzygnięcie w sądzie karnym. To one zdecydują, czy Birsfelden zatrzyma pieniądze.

Rząd federalny: urządzenie bez dopuszczenia
13 lutego 2026 roku Rada Federalna odpowiedziała na interpelację Thomasa de Courtena, deputowanego SVP z Baselland, który system nazwał zwykłym skokiem na kasę. Odpowiedź była dla gminy niewygodna z dwóch powodów.
Po pierwsze, powołując się na ocenę Federalnego Urzędu Dróg (ASTRA), rząd stwierdził, że instalacja w Birsfelden nie ma dopuszczenia wymaganego przez federalną ustawę o przyrządach pomiarowych. Bez tego nie wolno stosować uproszczonej procedury mandatowej — kara może być nakładana wyłącznie w zwykłym postępowaniu karnym, z całą jego mitręgą.
Po drugie, mandaty za naruszenie zakazu przejazdu należą do kompetencji kantonu, a nie gminy. Rada Federalna zaznaczyła, że jej stanowisko nie jest wiążące i że ostatnie słowo mają sądy.
ASTRA zgłosił jeszcze jedną wątpliwość: opłata za wjazd w drogi publiczne może być pośrednim road pricingiem. Szwajcarska konstytucja zakłada bezpłatne korzystanie z dróg publicznych, a wprowadzenie opłat wymagałoby zmiany konstytucji i zgody parlamentu. — Oczekujemy, że oceni to sąd — powiedział rzecznik urzędu.
Christof Hiltmann, prezydent gminy, odparł, że to ocena niewiążąca i że bez wyroku Birsfelden praktyki nie zmieni.

Sąd Federalny już raz uznał takie kamery za poważną ingerencję
Najpoważniejszy zarzut wobec ADK nie dotyczy jednak mandatów, tylko tego, co się dzieje z danymi wszystkich pozostałych kierowców — tych, którzy niczego nie naruszyli, a i tak zostali sfotografowani i sprawdzeni.
Sąd Federalny zajmował się już automatycznym odczytem tablic w sprawach ustaw policyjnych. W orzeczeniu dotyczącym kantonu Turgowia uznał, że takie rozwiązanie stanowi poważną ingerencję w prawo do informacyjnego samostanowienia z art. 13 ust. 2 konstytucji, a poważna ingerencja wymaga wyraźnej podstawy w ustawie formalnej — precyzyjnie określającej cel, zakres zbierania danych oraz zasady ich przechowywania i kasowania. 17 października 2024 roku sąd uchylił z tego samego powodu przepisy o automatycznym rozpoznawaniu tablic w ustawie policyjnej kantonu Lucerna.
Rząd kantonu Bazylea-Okręg, oddalając skargę na birsfeldeńskie zakazy, argumentował inaczej: rejestracja tablic ogranicza się do kontroli przejazdu, a pozostałe dane są od razu kasowane, więc prawo do informacyjnego samostanowienia nie jest naruszone. Decyzja nie jest prawomocna. Skargę złożył zresztą nie kierowca z zewnątrz, tylko członek dwóch birsfeldeńskich stowarzyszeń, który chciał zezwolenia na przejazd albo ograniczenia zakazu do godzin wieczornych.
Monika Simmler, profesorka prawa karnego i kryminologii na Uniwersytecie w St. Gallen, ostrzegała gminę, że przy takiej wątpliwości co do proporcjonalności lepiej tych pieniędzy jeszcze nie wydawać. Jeśli sąd przyzna rację skarżącym, Birsfelden może być zmuszone do zwrotu kar. Prawnicy komunikacyjni są podzieleni: jedni wskazują, że kantony mają prawo wprowadzać zakazy jazdy na konkretnych drogach, inni uważają zgodność takiego ograniczenia z prawem federalnym za wątpliwą, a wymóg 15 minut postoju określają jako pomysł równie kreatywny, co problematyczny.

Sąsiedzi patrzą
Birsfelden systemu nie wyłącza i zapowiada, że będzie działał do czasu wyroku. Sąsiedni Muttenz już zainteresował się takim samym rozwiązaniem — jeśli sąd nie powie „nie", automatyczna kontrola tablic ma szansę stać się w aglomeracji Bazylei standardem zarządzania ruchem.
Dla kierowcy oznacza to zmianę o charakterze ustrojowym, a nie drogowym. Dotąd ograniczenia w ruchu obowiązywały wszystkich tak samo, a ich egzekwowanie wymagało obecności policjanta albo dopuszczonego prawnie urządzenia pomiarowego. W modelu z Birsfelden droga publiczna jest dostępna dla tych, których gmina wpisała na listę, każdy przejazd zostaje zarejestrowany, a domyślną karą za pomyłkę jest 100 franków. Sądy kantonu Bazylea-Okręg rozstrzygną nie tylko los czterech milionów franków, ale i to, czy taki model wolno powielać.
Źródła: SRF — Durchfahrtskontrolle beschert Birsfelden 39'400 Bussen, 20 Minuten — Fast vier Millionen Franken durch 39'400 Bussen, bz Basel — Bundesrat erklärt Messsystem für unzulässig, Watson — Ein Viertel der Bussen wurde bezahlt, Blick — Strafrechtsprofessorin warnt Birsfelden, Gemeinde Birsfelden — Automatische Durchfahrtskontrolle, Digitale Gesellschaft — Bundesgericht kassiert die automatische Fahrzeugfahndung, polacyszwajcaria.com