16 nazwisk, które tego ranka nie dotarły do World Trade Center. Zbieg okoliczności czy ktoś wiedział?
Szef kuchni restauracji na 106. piętrze zszedł poprawić okulary. Prezes brokera z wieży pierwszy raz od pięciu lat odprowadzał syna do przedszkola. Dzierżawca kompleksu miał wizytę u dermatologa. Zebraliśmy szesnaście udokumentowanych przypadków z 11 września 2001 r. i sprawdziliśmy, co z nich wynika.
Michael Lomonaco był szefem kuchni Windows on the World, restauracji na 106. i 107. piętrze północnej wieży. 11 września 2001 r. wszedł do budynku normalną porą, ale zamiast wjechać na górę, zatrzymał się w pasażu handlowym na poziomie ulicy — chciał poprawić oprawki okularów. Siedział w fotelu u optyka, gdy w wieżę nad nim uderzył samolot.
Wszyscy, którzy byli tego ranka w jego restauracji, zginęli.
Takich historii z 11 września jest więcej i dotyczą ludzi, których nazwiska coś mówią. Poniżej szesnaście przypadków: piętro, powód nieobecności i to, co stało się z ludźmi, którzy przyszli.
Ci, którzy mieli być w biurze o ósmej
Howard Lutnick, prezes Cantor Fitzgerald — 105. piętro północnej wieży. Przez pięć lat przyjeżdżał do pracy na szóstą rano. Tego dnia po raz pierwszy odprowadzał syna Kyle'a na pierwszy dzień przedszkola. W jego firmie zginęło 658 osób, w tym jego własny brat, Gary Lutnick.
Larry Silverstein, który sześć tygodni wcześniej wydzierżawił cały kompleks — jadał śniadania na 106. piętrze, w Windows on the World. 11 września miał wizytę u dermatologa, na którą nalegała żona. Jego dzieci, Roger i Lisa, zwykle bywały na porannych spotkaniach w wieży. Tego dnia obydwoje się spóźnili.
Jimmy Dunne III, wspólnik zarządzający Sandler O'Neill and Partners — 104. piętro południowej wieży. Był na polu golfowym, w kwalifikacjach turniejowych, około 80 km od Manhattanu. Firma zatrudniała 171 osób. Zginęło 66, w tym dwóch wspólników założycieli.
Anne Tatlock, prezes Fiduciary Trust International — 94. piętro południowej wieży. Była na imprezie charytatywnej w Omaha w Nebrasce. Jej firma straciła 87 pracowników.

Jim Pierce z Aon Corporation, kuzyn ówczesnego prezydenta George'a W. Busha — miał prowadzić spotkanie na 102. piętrze południowej wieży. Salę zmieniono w ostatniej chwili na sąsiedni hotel, bo grupa okazała się za duża. Dwunastu uczestników nie dostało informacji o przeniesieniu. Jedenastu z nich zginęło. Aon straciła 176 osób.
L. Paul Bremer, prezes Marsh Crisis Consulting — biura firmy zajmowały piętra od 93. do 100. w północnej wieży, dokładnie tam, gdzie uderzył pierwszy samolot. Bremer był tego dnia w podróży. Cztery godziny po ataku wystąpił w telewizji NBC, wskazując na Osamę bin Ladena. Rok wcześniej kierował rządową komisją do spraw terroryzmu, która ostrzegała przed takim scenariuszem. Marsh & McLennan straciła 295 pracowników i 63 konsultantów.
Sarah Ferguson, była księżna Yorku — jej fundacja Chances for Children miała biuro na 101. piętrze, użyczone przez Howarda Lutnicka. Była umówiona na 8.45. Przeciągnął się jej wywiad w telewizji NBC, a potem utknęła w korku. Samolot uderzył o 8.46.
Michael Lomonaco — okulary, o których mowa wyżej.
Jerome Hauer, pierwszy dyrektor nowojorskiego Biura Zarządzania Kryzysowego, którego centrum dowodzenia mieściło się na 23. piętrze budynku WTC 7. We wrześniu 2001 r. pracował już w Kroll Associates. To on ściągnął tam Johna O'Neilla — agenta FBI uważanego za najlepszego amerykańskiego znawcę bin Ladena — na stanowisko szefa ochrony World Trade Center. O'Neill objął je na kilka tygodni przed atakiem i zginął w wieży.
Ci, którzy mieli wsiąść do tych samolotów
Mark Wahlberg miał rezerwację na lot American Airlines 11 z Bostonu do Los Angeles — ten sam, który uderzył w północną wieżę. Tydzień wcześniej zmienił plany i poleciał na festiwal filmowy do Toronto.
Seth MacFarlane, twórca „Family Guya", również miał bilet na lot 11. Spóźnił się o dziesięć minut. Agent biura podróży podał mu złą godzinę odlotu — 8.15 zamiast 7.45 — a on był skacowany po wieczorze w swojej dawnej uczelni w Rhode Island.
Patti Austin, wokalistka, miała lecieć rejsem United 93, który rozbił się w Shanksville. 10 września jej matka dostała udaru w San Francisco i Austin poleciała do niej dzień wcześniej.

Ci, którzy mieli tam przyjechać
Ian Thorpe, osiemnastoletni wtedy australijski pływak, pięciokrotny mistrz olimpijski, szedł na taras widokowy południowej wieży. Zorientował się, że zostawił aparat w hotelu, i zawrócił po niego. Według jego menedżera Franka Turnera dzieliło go od tarasu jakieś dwadzieścia minut.
Gabourey Sidibe, późniejsza aktorka, miała zajęcia w Borough of Manhattan Community College, tuż obok kompleksu. Zaspała.
Michael Jackson miał tego ranka spotkanie w jednej z wież. Zaspał po nocnej rozmowie telefonicznej z matką. Tę historię opisał jego brat Jermaine we wspomnieniach wydanych w 2011 r. i jest ona jedynym jej źródłem — niezależnego potwierdzenia brak.
Jackie Chan miał kręcić w Windows on the World sceny do filmu „Nosebleed", w którym grał myjącego okna wieży. Wyjechał do Toronto. Tu również trzeba postawić zastrzeżenie: produkcję przejęło MGM dopiero w maju 2001 r. i prawdopodobnie nie mogła wejść na plan we wrześniu, a sam Chan podawał inny powód — scenarzysta nie dostarczył scenariusza ze sceną w World Trade Center.
Pytanie, które się samo nasuwa
Szesnaście nazwisk, kilkanaście drobnych decyzji, jeden poranek. Pytanie, czy ktoś z nich wiedział, zadaje sobie każdy, kto tę listę przeczyta.
Za podejrzeniem przemawiają dwie rzeczy, które nie mają nic wspólnego z celebrytami i nigdy nie zostały wyjaśnione. 10 września około godziny 22 ówczesny burmistrz San Francisco Willie Brown, wybierający się nazajutrz do Nowego Jorku, dostał telefon z radą, by uważać na podróże lotnicze. Opisał to „San Francisco Chronicle" 12 września 2001 r. Brown nigdy nie ujawnił, kto dzwonił — mówił tylko o „swoich ludziach z ochrony lotniska". Niezależnie od tego tygodnik „Newsweek" informował, że część wysokich rangą urzędników Pentagonu odwołała zaplanowane na 11 września podróże lotnicze.

Przeciwko podejrzeniu przemawia arytmetyka samej listy. Lutnick stracił brata i 657 innych pracowników. Pierce nie zdążył powiadomić dwunastu osób i jedenaście z nich zginęło. Silverstein stracił wszystkich, którzy tego ranka byli w jego restauracji na 106. piętrze. Firmy tych ludzi straciły odpowiednio 658, 295, 176, 87 i 66 osób. Ostrzeżenie, które ratuje prezesa, a zabija jego brata i dwie trzecie firmy, nie jest ostrzeżeniem.
Jest też przypadek odwrotny, o którym warto pamiętać przy takich zestawieniach. Rick Rescorla, szef ochrony Morgan Stanley w południowej wieży, od lat przekonywał, że kompleks jest celem, i egzekwował ćwiczenia ewakuacyjne. 11 września wyprowadził z budynku około 2700 osób, po czym wrócił na górę po tych, którzy zostali. Zginął. On akurat przyszedł do pracy.
Co da się sprawdzić, a czego nie
Dwa wątki, które przy takich listach wracają najczęściej, mają udokumentowane rozwiązania.
Przed atakiem gwałtownie wzrósł obrót opcjami sprzedaży na akcje spółek matek United Airlines i American Airlines. Komisja Papierów Wartościowych prześledziła te transakcje: 95 proc. opcji na United kupił jeden amerykański inwestor instytucjonalny bez powiązań z Al-Kaidą, w ramach strategii, która obejmowała także zakup 115 tys. akcji American Airlines 10 września — czyli obstawianie wzrostu tej drugiej spółki. Transakcje na American prześledzono do biuletynu opcyjnego rozesłanego faksem do prenumeratorów 9 września. Komisja napisała: „Nie znaleźliśmy żadnych dowodów sugerujących, że osoby mające wcześniejszą wiedzę o atakach z 11 września handlowały na jej podstawie".
Wraca też twierdzenie, że ponad 350 osób odwołało rezerwacje na cztery porwane loty. Loty 11 i 77 miały tego dnia tylu samo albo nieco więcej pasażerów niż wynosiła ich średnia z poprzednich trzech miesięcy. Zajętość 51 i 33 proc. była normą dla wtorkowych porannych rejsów transkontynentalnych; porywacze wybrali je między innymi dlatego, że były słabo obłożone i pełne paliwa.

Warto też znać skalę tła. W obu wieżach było tego ranka około 17,4 tys. osób i ewakuowało się z nich blisko 87 proc. Łączna liczba ofiar ataku na World Trade Center to 2753 osoby, w tym 343 strażaków i 60 policjantów. Kilkanaście tysięcy ludzi, którzy tam pracowali albo się wybierali, przeżyło — a każdego zwykłego ranka w takim kompleksie setki osób spóźniają się, chorują, jadą na delegację albo odwołują spotkanie.
To nie unieważnia pytania. Pokazuje tylko, że z puli kilkunastu tysięcy ludzi równie efektowną listę da się ułożyć dla dowolnego dnia — a znane nazwiska zapamiętujemy dlatego, że są znane.

Gdzie kończy się to, co wiadomo
Powody nieobecności wszystkich tych osób są znane, bo wszystkie opowiedziały je same, pod nazwiskiem, w wywiadach dostępnych od ćwierćwiecza. Żadnego z nich nie ujawniło śledztwo i żaden nie był ukrywany.
Ale jedno pytanie z tego zestawu rzeczywiście nie ma odpowiedzi i nie dotyczy nikogo z szesnastu. Nadal nie wiadomo, kto zadzwonił do burmistrza San Francisco w poniedziałkowy wieczór, 10 września 2001 r., i skąd wiedział, co powiedzieć.
Źródła: „Fortune" o zmianach planów z 11 września, Wikipedia o Michaelu Lomonaco, Swimming World o Ianie Thorpie, zestawienie bliskich spotkań gwiazd z 11 września, oświadczenie Komisji Papierów Wartościowych o śledztwie w sprawie transakcji, Snopes o opcjach put przed atakiem, Snopes o Jackiem Chanie i filmie „Nosebleed", „San Francisco Chronicle" o ostrzeżeniu dla Willie Browna, Gothamist o sporze wokół lokalizacji centrum kryzysowego, Muzeum i Memoriał 11 Września o Ricku Rescorli, Britannica o liczbie ofiar