Wyborów nie będzie?
Poseł do Palamentu Europejskiego Ryszard Czarnecki (Samoobrona) na swoim blogu:
Po medialnej prowokacji "spółki" TVN - Beger Renata (zdaje się, że jest to spółka z mocno ograniczoną odpowiedzialnością, skoro dotąd telewizja Waltera systematycznie robiła sobie z posłanki "Samoobrony" jaja jak berety), stwierdzam z pewnością graniczącą ze 100% - WYBORÓW NIE BĘDZIE!!!
Wielu obserwatorów, publicystów, analityków i politologów wyraża dzisiaj przekonanie, że po tej aferze (lub "aferze") na pewno musi dojść do wyborów. Uważam, że wręcz przeciwnie. Właśnie dzięki niej tych wyborów (i kosztów z nimi związanych) nie będzie! Oczywiste jest bowiem, że odbije się ona na sondażach PIS. Pościg za utraconymi procentami może potrwać, a ponieważ ewentualne wybory miałyby teoretycznie odbyć się w listopadzie - czasu może zabraknąć. Robienie wyborów wiosną, czyli po 1,5 roku rządzenia jest najgorszym momentem - bo jest właśnie ten czas wyraźnego tracenia poparcia przez ekipy rządzące Polską. Tak było w przypadku rządu AWS - UW, a potem identycznie z rządem SLD - PSL.
Reasumując: wybory - owsz em, ale w terminie, czyli w 2009 roku (być może razem z europarlamentarnymi). Naprawdę: nie ma realnej alternatywy dla tego terminu.
Do rządu ochoczo, ale krygując się wejdzie PSL. Nie dostanie ani marszałka Sejmu, ani ministra rozwoju regionalnego, ale wejdzie raźno. Sojusz wyborczy PO - PSL nie zostanie skonsumowany. Na wybory samorządowe nastąpi zblokowanie list PIS – LPR - PSL, choć lokalnie może być inaczej (np. w Szczecinie). Sejm potrwa następne 3 lata, a jesienne wybory municypalne będą oscylowały koło remisu w meczu: PIS - PO. Wybory te będą bardzo bardzo trudne dla ugrupowań, które się nie zblokują (np. Samoobrony), ale też przyniosą wynik poniżej oczekiwań np. dla nowej koalicji lewicowej z udziałem m.in. SLD i d. UW (ich oczekiwania o 15-18% to marzenie ściętej, liberalno-lewicowej głowy).