Wtorek, 3 listopada 2026
HOTNEWS.pl HOTNEWS.pl
AI  ›  Dzisiaj, 3 listopada

Ładowarka na lotnisku nie skopiuje zdjęć z iPhone'a bez twojej zgody. Wiral o Claude Code twierdzi inaczej

Wpis z X, w którym Claude Code przyłapuje ładowarki na trzech lotniskach na kopiowaniu zdjęć, haseł i sesji bankowych, opisuje atak, na który iOS nie pozwala. Prawdziwa odmiana tego ataku istnieje, ale Apple załatał ją półtora roku temu.

Stanowisko do ładowania telefonów na lotnisku Newark. Fot. Tomwsulcer / Wikimedia Commons, CC0
Stanowisko do ładowania telefonów na lotnisku Newark. Fot. Tomwsulcer / Wikimedia Commons, CC0

Autor wpisu opublikowanego na X 2 listopada twierdzi, że w ciągu czterech miesięcy darmowe ładowarki przy wyjściach do samolotów w Szanghaju, Kantonie i Shenzhen skopiowały z jego iPhone'a 2840 zdjęć, kontakty, historię lokalizacji z pół roku, bazę iMessage z trzech lat i schowek z adresem portfela kryptowalut. Łącznie 4,7 GB danych, z czego cztery z pięciu transferów miały trafić na jeden serwer w Shenzhen.

Wykryć to miał Claude Code „zainstalowany na iPhonie”. Według wpisu narzędzie Anthropic zauważyło „uścisk dłoni” danych na złączu, które powinno tylko ładować, a potem samo unieważniło sesje w Gmailu, iCloud, WhatsAppie i bankach, zmieniło hasła z pęku kluczy i zablokowało transfer przez USB. Żadna z tych rzeczy nie mogła się wydarzyć tak, jak ją opisano.

Claude Code nie działa na telefonie

Claude Code to narzędzie dla programistów, które pracuje w terminalu komputera albo w chmurze Anthropic. Firmowa dokumentacja opisuje aplikację Claude na iOS i Androida jako okno do sesji Claude Code, a nie miejsce, w którym ten kod działa. Telefon pokazuje rozmowę i wyniki, a polecenia wykonuje serwer Anthropic albo komputer użytkownika połączony przez Remote Control. Ten rozdźwięk jako pierwszy wytknął 3 listopada tajwański serwis ABMedia.

Wyjście 323 w terminalu 3 lotniska Shenzhen-Bao'an. Fot. 颐园居 / Wikimedia Commons, CC BY-SA 4.0
Wyjście 323 w terminalu 3 lotniska Shenzhen-Bao'an. Fot. 颐园居 / Wikimedia Commons, CC BY-SA 4.0

Gdyby nawet jakaś aplikacja na iPhonie potrafiła to, co Claude Code, iOS by jej na to nie pozwolił. Każda aplikacja działa w zamkniętej piaskownicy: nie podsłucha ruchu na złączu USB, nie zajrzy do danych innych aplikacji i nie wyloguje użytkownika z banku. Hasła z pęku kluczy można przejrzeć albo usunąć, ale nie da się ich zmienić jednym poleceniem. Nowe hasło trzeba ustawić w każdym serwisie osobno.

Bez „Zaufaj temu komputerowi” ładowarka daje tylko prąd

Drugi problem to sama ładowarka. Przy pierwszym połączeniu z nieznanym urządzeniem iPhone pyta: „Zaufać temu komputerowi?”. Bez tej zgody sprzęt po drugiej stronie kabla nie dostaje zdjęć, kontaktów ani wiadomości. Autor wpisu opisuje transfery przy każdym podłączeniu, na pięciu stacjach, bez jednego pytania. To samo wytyka uwaga społeczności dopisana pod wpisem na X.

Hala terminalu 2 lotniska Szanghaj-Pudong. Fot. Windmemories / Wikimedia Commons, CC BY-SA 4.0
Hala terminalu 2 lotniska Szanghaj-Pudong. Fot. Windmemories / Wikimedia Commons, CC BY-SA 4.0

Bazy iMessage z trzech lat i pełnej historii lokalizacji nie wyciąga się w 20 minut ładowania przy wyjściu do samolotu. Nawet programy kryminalistyczne, z których korzystają służby, potrzebują do tego odblokowanego i sparowanego telefonu albo pełnej kopii zapasowej.

Ten sam autor, te same chwyty

Konto, które opublikowało historię o ładowarkach, ma w dorobku całą serię podobnych. Claude Code miał w nich znaleźć programy szpiegujące na telefonach rodziny, tylne drzwi w MacBooku prowadzące do serwera w Shenzhen, ukryte kamery w hotelach i 147 863 skasowane zdjęcia schowane w iPhonie. Ta ostatnia opowieść pojawiła się 24 października niemal słowo w słowo na drugim koncie, tylko z inną liczbą plików (145 763), i tam zebrała ponad 4 mln wyświetleń.

Serwis Cybernews rozebrał ją 29 października. Nagranie dołączone do wpisu pokazywało zwykłe skanowanie systemu, a nie wyszukiwanie zdjęć, a listy rzekomo odnalezionych plików nikt nie pokazał. Według uwagi społeczności pod tamtym wpisem autor codziennie publikuje teksty pisane przez AI, za każdym razem z innymi liczbami. Przepis się nie zmienia: dramatyczna historia, precyzyjne liczby, modne narzędzie AI w roli bohatera i „pełny prompt” obiecany w odpowiedziach, żeby czytelnik został pod wpisem.

Prawdziwy atak nazywa się ChoiceJacking

Nie znaczy to, że publiczne gniazda USB są bezpieczne. „Juice jacking”, czyli kradzież danych albo wgranie złośliwego oprogramowania przez spreparowaną ładowarkę, badacze pokazali ponad dekadę temu. To w odpowiedzi na te prace Apple i Google kazały telefonom pytać o zaufanie przy podłączeniu kabla.

Gniazdo USB do ładowania telefonów na przystanku autobusowym w Paryżu. Fot. DeveshT / Wikimedia Commons, CC0
Gniazdo USB do ładowania telefonów na przystanku autobusowym w Paryżu. Fot. DeveshT / Wikimedia Commons, CC0

W 2025 r. Florian Draschbacher i Lukas Maar z Politechniki w Grazu pokazali, jak to pytanie obejść. Ich ładowarka podszywa się pod klawiaturę albo urządzenie Bluetooth i sama „klika” zgodę za użytkownika. Komunikat na ekranie mignął w testach przez siedem setnych sekundy. Atak nazwany ChoiceJacking, przedstawiony na konferencji USENIX Security 2025, działał na telefonach Apple, Google, Samsunga, Xiaomi i Huaweia, ale tylko przy odblokowanym ekranie. Apple załatał lukę w iOS 18.4: dziś iPhone przed wymianą danych przez USB żąda kodu albo Face ID. Na Androidzie poprawki docierają nierówno, zależnie od producenta.

Udokumentowanego ataku tego typu na lotnisku czy w galerii handlowej nikt dotąd nie pokazał. Amerykańska FCC, która ostrzega przed juice jackingiem od 2019 r., przyznała, że nie zna przypadków z życia. FBI w Denver w kwietniu 2023 r. radziło omijać darmowe stacje ładowania, ale zastrzegło, że to ogólne ostrzeżenie, a nie reakcja na konkretne zdarzenie.

Jak ładować telefon w podróży

Jedyna rozsądna rada z wiralowego wpisu pokrywa się z zaleceniami FCC: ładuj z gniazdka przez własny zasilacz albo z własnego powerbanku. Jeśli zostaje tylko gniazdo USB, przyda się kabel wyłącznie do ładowania albo przejściówka odcinająca linie danych, tzw. USB data blocker.

Przejściówka USB blokująca transfer danych. Fot. EU2017EE Estonian Presidency / Wikimedia Commons, CC BY 2.0
Przejściówka USB blokująca transfer danych. Fot. EU2017EE Estonian Presidency / Wikimedia Commons, CC BY 2.0

Gdy telefon po podłączeniu do obcego gniazda pyta o zaufanie, odpowiedź brzmi „Nie ufaj”. I warto instalować aktualizacje systemu, bo to one, a nie prompt z X, zamykają takie luki.

Źródła: ABMedia, Anthropic: Claude Code na urządzeniach mobilnych, Apple: zaufanie do komputera, Cybernews, Pasquale Pillitteri, heise online, Malwarebytes, FCC

AI Materiał przygotowany z udziałem narzędzi sztucznej inteligencji, pod nadzorem redakcji.
← Więcej w dziale AI

Czytaj dalej