Środa, 12 sierpnia 2026
HOTNEWS.pl HOTNEWS.pl
Świat  ›  22 stycznia 2004

Śmigłem w łeb

Śmigłem w łeb

Znana jest pewnie wszystkim historia nt. wydarzeń Leszka Millera i pewnego helikoptera. Jak daleko jest to historia i czy w ogóle na to miano może zasługiwać - to temat na dłuższą wypowiedź. Co jednak towarzyszy towarzyszowi Leszkowi i pewnemu faktowi, dotyczącemu rzekomej winy, możemy poczuć po smaku marchewki, której podstawa jest tak banalna, jak banalne są obietnice wyborcze owej osobistości.

Sprawa jest dosć ciekawa no i oczywiście zabawna dla osób, które już zrozumiały, ile w tej sprawie zainwestowano w psychologa, zaś ile w środki publicznego przekazu. Praca ciekawa, owoce daje, pomijając fakt modyfikacji. Wszystko jest kwestią logiki, bo tylko jej brakuje w przekazywanych nam przez media wiadomościach - i to ma nas rzekomo otumanić.

W pierwszych dniach, po rzekomej awarii systemów bezpieczeństwa śmigłowca, premier Leszek Miller dziękuje załodze - w tym pilotowi - za uratowanie życia. Dowiadujemy się później, iż komisja badająca przyczyny trafienia helikoptera w substancję o konsystencji zbitej (ziemia), zaczyna dostrzegać winy pilota. Wszystko to może wydać się bardzo realistyczne - do czasu.

Jaki otóż cel ma dwubiegunowość oceny faktów? Jak wiemy dwa bieguny mogą czasem spowodować przepływ prądu - i to właśnie o niego chodzi obecnej masie rządzącej. Z jednej strony biedny pilot, z drugiej honorowy, silny i pełny wdzięczności premier. Ludzie lubią kontrasty i nawet gdyby ich nie akceptowali, ich świadomość zostanie porażona prądem zapomnienia, który może doprowadzić do myśli takich jak ta: on tak naprawdę nie jest taki zły... nawet pilotowi przebaczył - to jest gość...

Czytaj dalej