Środa, 12 sierpnia 2026
HOTNEWS.pl HOTNEWS.pl
Świat  ›  5 lutego 2005

Gra o wielką kasę

Gra o wielką kasę

Jeśli komuś z Państwa zdawało się chociaż przez chwilę, że w całym tym zamieszaniu związanym z udostępnieniem przez Bronisława Wildsteina ogólnodostępnego katalogu bibliotecznego IPN nie o listę chodzi, mieli Państwo rację. Nie można skupiać uwagi na liście - najważniejsze są zdarzenia, które wystąpiły po jej opublikowaniu. Analiza okoliczności ostatniego dymu na polskiej scenie politycznej doprowadza nas do jego źródła - dymiarki i zasilającego ją gniazdka.

Skąd wzięło się to całe zamieszanie?
Nastąpiło głębokie spięcie dwóch przeciwstawnych sobie grup interesów - niesamowicie przytopionej do stołków nomenklatury zeszłego stulecia, związanej z nią agentury UBckiego systemu, kapitalistów przestępczego stanu posiadania i tej drugiej - nas, zwykłych obywateli.

Na czele frontu pierwszej grupy interesu Gazeta Wyborcza machająca chorągiewką jedynego słusznego toku myślenia. "Ubecka lista krąży po Polsce" - alarmujący tytuł w Gazecie wywołuje burzę. Zaczyna się jednostronny nalot informacyjny, wyszukiwarki pękają w szwach. Wszyscy szukają listy, która ma zawierać niezwykle cenne dane - bo tak pisała przecież opiniotwórcza Gazeta Wyborcza. Większość przekonuje się, że jest zupełnie inaczej.

Pozostają jednak i tacy, którzy niesieni przez rozpędzony tłum nadal ufają UBckim sugestiom. Dzisiejsza Trybuna wyrzuca więc tekst, że na liście znajdują się dane polskich oficerów wywiadu, co może stanowić niebezpieczeństwo dla kraju. Wytrwali fani Harrego Pottera mają więc kontynuację niezwykłej opowieści - i to za darmo, bo za niecałe dwa złote. Patrząc więc na postęp myślowy tychże masowych środków przekazu, w poniedziałek możemy się spodziewać informacji, że odpowiednio ułożone litery katalogu bibliotecznego IPN są hasłami bankowymi do kont Jana Kulczyka.

Bo Świstak jest agentem

Nie od dziś wiadomo, że polski wywiad składa się w przeważającej liczbie z funkcjonariuszy poprzedniego systemu. Nowi agenci to zazwyczaj potomkowie demonów lat 70-tych i 80-tych. Ich działalność na przestrzeni lat generalnie się jednak zmieniła. Przed rokiem 89 ich właściwie nadrzędnym celem było podtrzymywanie komunistycznej władzy, głównie przez inwiligację obywateli. Olbrzymi twór wywiadowczy, który wiedział właściwie wszystko o każdym obywatelu potrafił bardzo wiele - praktycznie nie było zadań, których się nie podejmował. Przemiany pod koniec roku 1989, wytworzenie pseudemokracji stworzyło nową rzeczywistość.

Agentura musiała zacząć myśleć w nowy sposób. Pojawiła się tzw. "wolność", zaczęła się w społeczeństwie rywalizacja - dom z basenem, nowe auto, sumy z wieloma zerami na kontach bankowych. Choć agenci mieli i to wcześniej, nowy porządek spowodował, że poprzedni stan posiadania przestał wystarczać. Pojawiły się na rynku olbrzymie zagraniczne firmy, które tylko czekały na dodatkową informację, która pozwoliłaby im na jeszcze prostsze, tańsze i pełniejsze zdominowanie rynku. Gospodarka wolnokonkurencyjna (przynajmniej w zarysach) dała możliwość własnego startu w biznesie. Realne pieniądze, za które można kupić prawie wszystko, stały się dostępne szerszemu gronu ludzi. Zaczęła się gonitwa.

Podczas gdy statystyczny Jan Kowalski zbierał środek płatniczy w tradycyjny sposób, wielkie korporacje zaczęły do tego używać kombajnów wyregulowanych przez agenturalną strukturę państwową. Przez pewien czas wszystkim starczało - wyprzedawane fabryki pod sztandarem czerwono-niebieskiej prywatyzacji dawały ciągłe źródło zysku. W pewnym momencie zaczęły się jednak kończyć zasoby - pojedyńczy zbieracze coraz częściej zaczęli natrafiać na puste fragmenty rzeczywistości zwane bezrobociem.

Mycie szalety Pana Prezesa

Zaczęły się czasy wyzysku. Pierwsza grupa interesu nie zmniejszyła swojej chłonności na wytwór ludzkiej pracy - wręcz przeciwnie, zwiększyła kilkakrotnie. Postawieni na skraju przepaści ludzie przestali myśleć logicznie - z łatwością wybrali na Prezydenta potomka "rzeźnika", który znany był z wybitnie antypolskiej działalności. Na rynek wkroczyły następne firmy - wyzysk przekroczył wszelkie pojmowane zasady człowieczeństwa. Agentura zaczęła w końcu pływać w złocie. Pojawiły się w społeczeństwie głębokie podziały, jeden człowiek patrzy dziś na drugiego jak na potencjalny obiekt do zniszczenia. Tylko nieliczni zauważyli, że pieniądze tak naprawdę są - mają je ci, którzy już dawno powinni zaliczyć obóz pracy na Syberii.

Uderz w mur, a rdza się posypie

Za każdym razem, gdy wybucha w Polsce jakaś większa afera, choćbyśmy nie wiadomo jak drążyli zawsze pojawi się opór, posypie się rdza. Beton reprezentowany przez "demokratycznych" towarzyszy wiecznego rządzenia Polską jest zabezpieczony przez wywiad.

Każda próba obalenia systemu fałszu, zakłamania i złodziejstwa zawsze spotka się z oporem. Początkowo będą to medialne nagonki, agenturalne naciski. Każda osoba, która będzie pragnęła naprawienia sytuacji, rozliczenia oszustów, morderców 38 milionowego narodu będzie bardzo szybko stawała w miejscu. Zanurzono głęboko w betonowe ścierwo stanie oko w oko ze stalowym gwarantem syfilizmu. Bez rezultatów swojego ataku, bez dowodów swojego zaangażowania zostanie społecznie potępiona. Przy wycofywaniu zostanie opluta przez jedyne opiniotwórcze media - za to, że chciała skruszyć beton - oszołom, który się nie przebił przez ścianę zakłamania poległ. Sterta tychże bohaterów jest ogromna - następni w zniechęceniu zaczynają się zastanawiać nad stosownością swojego możliwego posunięcia.

Co się jednak stanie, gdy na ścianę ruszy MASA? Mocne uderzenie nie doprowadziłoby do wyrwy - ściana zostałaby obalona, zaś stanowiący ją towarzysze trwale zadeptani.

Nie dajmy się więc ponieść masowemu oszustwu, które pozwala na wysysanie z naszego majątku naszych własnych pieniędzy.

Wystarczy ich zadeptać.

Czytaj dalej