Środa, 12 sierpnia 2026
HOTNEWS.pl HOTNEWS.pl
Świat  ›  23 maja 2007

Areszt w tramwaju

Areszt w tramwaju

Poznań. Dochodzi południe, ulice zatłoczone samochodami, upał spływający po plecach każdego, komu zabrakło klimatyzacji, daje się we znaki nawet siedzącym w cieniu na pobliskim Zamku gołębiom. Tłum ludzi na chodnikach, ogólny chaos, w którym spokój wydaje się utrzymywać jedynie sygnalizacja świetlna. Hałas i wszechobecny ruch powodują, że nikt się nie zatrzymuje. Różnorodne grupki ludzi siedzą na ocienionych ławkach zajadając lody i pijąc różnego typu napoje. Zgrzyt metalu, na pobliskim przystanku zatrzymuje się tramwaj, który tym razem witają dziwne postacie w czerni. Nie wchodzą do środka, patrzą. Patrzą i obserwują, jak kieszonkowcy szukający właściwej ofiary. Nagle w oczach jednej z wychodzących pasażerek pojawia się przerażenie. Kawałek dalej wpada kolega Kasi - Wojtek.

Policja - Pani pozwoli z nami - odzywa się suchy głos legitymującego się funkcjonariusza, który trafia w studentkę polonistyki - Kasię, jak meteoryt, który podobno zabił kiedyś pechowego psa w Egipcie. Zdziwiona dziewczyna wyciąga słuchawki z uszu i udaje się z funkcjonariuszami do radiowozu. Wojtka prowadzą do drugiego pojazdu - to dla bezpieczeństwa. Po stwierdzeniu u dwóch studentów obecności odtwarzaczy mp3 przygotowanych do użycia, zapada decyzja o przewiezieniu ich na pobliską komendę.

Podróż mimo korków trwa krótko - sygnał na dachu robi bowiem dużą różnicę. Zatrzymani na gorącym uczynku studenci zostają zaprowadzeni w towarzystwie czterech funkcjonariuszy do pokoju przesłuchań. Po drodze mijają stanowiska sekcji ds. przestępczości elektronicznej - dwa stanowiska puste, dwa czynne. Na ekranie jednego z monitorów statyczny ekran z napisem "PAUSE", przypominający do złudzenia zatrzymaną akcje gry QUAKE4, na drugim latające logo "Windows" i siedzący nad kartkami papieru Grzesiek, "ekspert" od tropienia przestępstw sieciowych.

Pierwsza przesłuchiwana jest Kasia. Jej odtwarzacz mp3 i zawarte na nim dane są już znane. Za pół godziny będzie znana zawartość jej osobistego komputera, który zostawiła w akademiku.
Pani Kasiu - jeśli ma Pani szczęście... to nie znajdziemy w Pani komputerze programu P2P. Jeśli nie - tylko informuję, że grozi za to do 5 lat pozbawienia wolności. Ma Pani prawo zachować milczenie. Zresztą te Pani mp3ki są nielegalne. Będziemy musieli poważnie porozmawiać. - mówi cichym głosem przesłuchujący Kasię funkcjonariusz.

Wojtek ma większe problemy - wiózł ze sobą dysk twardy, na którym znaleziono filmy z polskimi nielegalnymi napisami. Jemu zapewne będzie się należało 5 lat odsiadki - koszt stworzenia jednego filmu to przecież kilkanaście milionów dolarów - a chłopak posiadał taki majątek w swoim plecaku narażając twórców na straty. Całe szczęście, że wieziono go oddzielnym radiowozem. Mógłby przecież podczas podróży wypowiedzieć część filmowego dialogu do swojej koleżanki:
No nie no, to jest k... Matrix dopuszczając się kolejnego naruszenia prawa w postaci użycia fragmentu utworu filmowego bez zgody twórców.

Matrix

Jak na razie opisana historia jest fikcją - fikcją, która nigdy nie powinna się zmaterializować. Niestety, obowiązujące w naszym kraju prawo autorskie wcale nie wyklucza takiego scenariusza, czego dowodem są zatrzymania z ostatnich dni.

Prawo trzeba znać, prawo trzeba szanować, prawa trzeba przestrzegać. Jeśli jednak prawo jest głupie, to szanujemy je, równie często jak głupich ludzi.

Czytaj dalej