Tragedia w Katowicach
Co najmniej 26 osób zginęło w wyniku zawalenia się dachu jednego z pawilonów na terenie Międzynarodowych Targów Katowickich. Wewnątrz mogło być od 500 do 1000 uczestników wystawy gołębi - poinformowała policja. Do szpitali odwieziono około 110 rannych.
Na miejscu akcję ratunkową prowadzą jednostki policji, straży pożarnej, żandarmerii wojskowej i ratownicy z psami wyposażeni w geofony. Ściągnięto także ciężki sprzęt ratowniczy. Pomagają ratownicy m.in. z Małopolski.
Ratownicy szacują, że pod zwalonym dachem pozostaje nadal około stu osób. Wiele osób wydostało się z gruzowiska o własnych siłach.
- Na przyjęcie chorych przygotowane są oddziały chirurgii urazowej w Katowicach, Bytomiu i w Piekarach Śląskich - poinformowała policja.
Policja przypuszcza, że dach mógł runąć pod naporem zalegającego śniegu. Powołano specjalny zespół, który ma wyjaśnić przyczyny katastrofy. Będzie nim kierował główny inspektor nadzoru budowlanego, a nadzór będzie sprawował minister transportu Jerzy Polaczek.
Prezydent Lech Kaczyński postanowił przekazać milion złotych z budżetu Kancelarii Prezydenta na pomoc dla rodzin ofiar tragedii w Katowicach. Na miejsce katastrofy przybył premier Kazimierz Marcinkiewicz.
Prezydent Lech Kaczyński podjął decyzję o ogłoszeniu żałoby narodowej po zawaleniu się hali targowej w Katowicach - powiedział podczas konferencji prasowej minister w Kancelarii Prezydenta, Andrzej Urbański.