3,2 mld butelek oddanych, a opłata za śmieci i tak rośnie. Karę za 77 proc. dostaną producenci, ale zapłacisz ją w cenie napoju
Do końca lipca 2026 r. wróciło 3,2 mld opakowań, a poziom zbiórki sięga około 60 proc. przy celu 77 proc. rozliczanym 31 grudnia. Opłatę produktową — 1 zł za brakujący kilogram, 3 zł poza systemem — nalicza się wprowadzającym i operatorom. Do konsumenta wraca w cenie napoju i w rachunku za odpady.
Rok temu, 1 października 2025 r., ruszył system kaucyjny. Objął butelki PET do 3 litrów i puszki do 1 litra — po 50 gr kaucji — a od stycznia 2026 r. także szkło wielorazowe do 1,5 litra, po złotówce. Opakowanie oddaje się bez paragonu, w dowolnym punkcie sieci.
Pierwsze tygodnie wyglądały na falstart, bo na półkach prawie nie było oznaczonych opakowań. Dziś już papierowy nie jest. Do końca lipca 2026 r. wróciło 3,2 mld opakowań, z czego 2,3 mld do końca czerwca. W samym czerwcu oddano 700 mln sztuk, w lipcu około 900 mln. Działa około 17,5 tys. automatów, a punktów zwrotu jest 64 tys. — ponad połowa to małe sklepy, których ustawa do zbiórki w ogóle nie zobowiązywała.
Mimo to zapłacimy za ten system więcej — tylko nie tam, gdzie się tego spodziewamy.
Karę za 77 proc. nalicza się producentom, nie mieszkańcom
Cel na 2026 r. to 77 proc. selektywnej zbiórki opakowań objętych kaucją — wymóg unijnej dyrektywy SUP. Od 2029 r. ma być 90 proc. Rozliczenie jest roczne i porównuje masę zebraną z masą wprowadzoną na rynek. Data graniczna to 31 grudnia 2026 r.
To nie jest cel gminy ani obowiązek konsumenta. Ciąży na wprowadzających — producentach, importerach, właścicielach marek — oraz na operatorach systemu, którymi są Kaucja.pl, PolKa, Polski System Kaucyjny i inni. Jeśli progu nie osiągną, wchodzi opłata produktowa:
- 1 zł za każdy brakujący kilogram opakowań
- przy umowie z operatorem koszt dzieli się po połowie między wprowadzającego i operatora
- kto umowy nie ma, płaci stawkę potrójną, czyli 3 zł za kilogram
Wiceministra klimatu Anita Sowińska mówiła o tych stawkach wprost. Przy miliardach sztuk suma idzie w dziesiątki milionów złotych, a przy większej luce w setki.
Ustawa wskazuje jednak, kogo obciąża, a nie kto ostatecznie zapłaci. Mieszkaniec nie dostanie mandatu za nieoddaną butelkę ani dopisku do rachunku za odpady. Opłata produktowa jest jednak kosztem firmy napojowej, a każdy taki koszt wchodzi w cenę na półce. Adresat kary i jej płatnik to nie to samo.
Gminy mają własne, osobne cele recyklingu odpadów komunalnych i za ich niewykonanie też bywały karane — wcześniej kary objęły setki gmin. To mechanizm starszy od kaucji i działa niezależnie od niej. Ministerstwo przekonywało, że kaucja pomoże gminom te cele zaliczyć, bo czyste opakowania wrócą do obiegu. Samorządy odpowiadają, że na razie tracą najcenniejszą część żółtego worka.

Trzy miejsca, w których płaci mieszkaniec
Cena napoju. System nie jest darmowy: automaty, logistyka, wynagrodzenie dla sklepów za obsługę zwrotów. Wprowadzający płaci operatorowi opłatę systemową i wlicza ją w cenę. Nawet jeśli oddasz butelkę i odzyskasz 50 gr, sam napój jest już droższy.
Przepadła kaucja. Kto wrzuci opakowanie do kosza, traci 50 gr albo złotówkę. Te pieniądze nie wracają do sklepu ani do gminy — zostają u operatora, spółki działającej nie dla zysku, na utrzymanie sieci i logistykę. Resort podkreśla, że to nie dywidenda dla akcjonariuszy. Przy miliardach opakowań to i tak ogromna suma wpłacona przez konsumentów.
Opłata za odpady. Tu widać to najdokładniej.
Instalacje straciły surowiec, na którym się bilansowały
PET i aluminium to najcenniejsze frakcje żółtego worka. Kaucja wyjęła je z gminnego obiegu i skierowała do operatorów. Skutki po pierwszym półroczu 2026 r.:
- gminne instalacje straciły około 50 proc. przychodów ze sprzedaży surowców, czyli mniej więcej 10 proc. wszystkich przychodów
- przezroczysty PET kosztuje dziś około 1000 zł za tonę zamiast 6000 zł
- puszki aluminiowe wartość trzymają — od ponad 7000 do 9000 zł za tonę, zależnie od źródła i momentu — ale do instalacji trafia ich znacznie mniej
- koszt zagospodarowania odpadów wzrósł o około 15 proc.
- masa odpadów z tworzyw i metali spadła zaledwie o 3–4 proc.
Te 3–4 proc. są sednem sprawy. Worek trzeba odebrać, przewieźć i przesortować niemal tak samo jak wcześniej. Zniknęło z niego tylko to, co dawało zarobek. Te same śmieciarki, te same trasy, mniej pieniędzy na wyjściu.

Dziurę miała zasypać rozszerzona odpowiedzialność producenta (ROP), czyli system, w którym producenci finansują gminny odbiór pozostałych opakowań. Szacowano wpływy do 5 mld zł rocznie. Ustawa utknęła: w lutym 2026 r. czekała na rozpatrzenie ponad 1600 uwag, a samorządowcy mówią, że nie zostanie uchwalona przed końcem kadencji Sejmu. Prezes RIPOK Piotr Szewczyk i pełnomocnik zarządu Związku Miast Polskich Marek Wójcik powtarzają to od miesięcy.
Mieszkaniec płaci więc kaucję, wozi opakowania do automatu i dostaje wyższą stawkę za odpady, bo gminie zabrano najlepiej płatną frakcję.

Część napojów w ogóle nie ma kaucji
Ten wątek ginie w dyskusji, a tłumaczy sporo. Przystąpienie do systemu nie jest dla producenta obowiązkowe. Kto do niego nie wejdzie, sprzedaje napój bez kaucji i liczy na to, że klient wybierze produkt pozornie tańszy. Okres przejściowy trwa co najmniej do końca 2026 r.
Zamiast kaucji taki producent płaci opłatę produktową od masy niezebranej do progu 77 proc. Dla firmy wprowadzającej 100 tys. butelek po 25 g rocznie wychodzi w 2026 r. około 5775 zł, czyli 6 gr na butelce. W 2027 r., gdy stawka bazowa rośnie do 5 zł za kilogram, ta sama kalkulacja daje 28 875 zł — blisko 29 gr na butelce. Dopiero wtedy pozostawanie poza systemem przestaje się opłacać.
Kto sumiennie zbiera opakowania, i tak znajdzie na półce butelki, których żaden automat nie przyjmie.
Czy 77 proc. jest realne
W maju 2026 r. Sowińska szacowała bieżący zwrot na około 60 proc. i liczyła na dociągnięcie do celu w skali całego roku. Operatorzy odpowiadają krótko: „oceniajcie nas 31 grudnia”. Argumentują, że od wprowadzenia napoju na rynek do zwrotu pustego opakowania mijają tygodnie, więc część sztuk uznanych za niezwrócone stoi po prostu w domach i w łańcuchu dostaw.
Sami mają pod górkę. Rok 2025 zamknęli łączną stratą przekraczającą 50 mln zł: Kaucja.pl 27 mln, Polski System Kaucyjny około 18 mln, PolKa 7 mln, OK Operator Kaucyjny 2,7 mln. Nazywają ją przejściową i inwestycyjną, typową dla dużej infrastruktury w pierwszej fazie.
Doświadczenie innych krajów mówi to samo: wysokie progi zbiórki osiąga się zwykle w drugim roku, nie w pierwszym pełnym. Jeśli luka zostanie, opłata produktowa wejdzie w koszty firm napojowych — i wróci na półkę.
Źródła: MKiŚ — wdrażanie systemu kaucyjnego, Bankier — rekord zwrotów, WP — straty operatorów i data 31 grudnia, Portal Samorządowy — kaucję można ominąć, Portal Komunalny — straty instalacji, money.pl — gminy i ROP, Rzeczpospolita — opłaty za śmieci a kaucja, GazetaPrawna — opłata produktowa