Piątek, 28 sierpnia 2026
HOTNEWS.pl HOTNEWS.pl
Polska  ›  Dzisiaj, 28 sierpnia

Urzędnik będzie patrzał przez bankomat. Centralna baza twarzy na 90 dni i dostęp dla 11 służb

Ministerstwo Sprawiedliwości chce, by każdy bankomat i wpłatomat w Polsce nagrywał twarz klienta, a nagranie leżało 90 dni. Sięgnąć po nie ma móc 11 instytucji — od policji przez skarbówkę po ABW i wywiad. Za zasłonięcie twarzy przy wypłacie ma grozić grzywna. Urządzeń jest 20 337, transakcji — 120 mln kwartalnie.

Urządzenie Planet Cash w Tomaszowie Mazowieckim — bankomat i wpłatomat w jednym. Dokładnie takich maszyn dotyczy propozycja resortu sprawiedliwości. Fot. WrS.tm.pl / Wikimedia Commons, CC0
Urządzenie Planet Cash w Tomaszowie Mazowieckim — bankomat i wpłatomat w jednym. Dokładnie takich maszyn dotyczy propozycja resortu sprawiedliwości. Fot. WrS.tm.pl / Wikimedia Commons, CC0

Ministerstwo Sprawiedliwości zgłosiło poprawkę, przez którą do ustawy o usługach płatniczych ma trafić obowiązek nagrywania twarzy każdego, kto podejdzie do bankomatu albo wpłatomatu. Nagranie ma być przechowywane 90 dni od wykonania usługi. Kto zasłoni twarz tak, że nie da się go rozpoznać, popełni wykroczenie.

Poprawka nie jest osobną ustawą. Została wniesiona w uzgodnieniach do projektu przygotowywanego przez Ministerstwo Finansów — „ustawy o zmianie niektórych ustaw w celu rozwoju rynku finansowego oraz zwiększenia stabilności finansowej na tym rynku". Za projekt odpowiada podsekretarz stanu w MF Jurand Drop, a przyjęcie przez Radę Ministrów zaplanowano na trzeci kwartał 2026 r. To znaczy: teraz.

Przepis, który każe pokazać twarz

Projektowany zapis brzmi dosłownie: „Kto korzystając z usług płatniczych przy użyciu bankomatu lub wpłatomatu zakrywa twarz lub część twarzy w sposób uniemożliwiający identyfikację tożsamości podlega karze grzywny albo karze nagany".

Dwie rzeczy w tym zdaniu są nowe. Pierwsza: obowiązek nagrywania spada na banki i operatorów urządzeń — to oni mają zamontować sprzęt i utrzymać archiwum. Druga: obowiązek odsłonięcia twarzy spada na klienta i jest obwarowany karą. Nie ma w polskim prawie odpowiednika, który kazałby przechodniowi zdjąć szalik przed automatem pod groźbą grzywny.

Sformułowanie „w sposób uniemożliwiający identyfikację" nie ma definicji. O tym, czy czapka nasunięta na oczy i podniesiony kołnierz już uniemożliwiają rozpoznanie, rozstrzygnie funkcjonariusz — oglądając nagranie po fakcie. W styczniu, przy minus dziesięciu, granica między ubraniem się a maskowaniem będzie przebiegać tam, gdzie postawi ją oceniający.

Jedenaście instytucji. To jest ta „centralna" część

Projekt nie tworzy jednej bazy twarzy. Nagrania mają leżeć tam, gdzie powstały — na serwerach banków i operatorów bankomatów. Centralne jest co innego: prawo sięgnięcia po nie.

Dostęp ma dostać jedenaście instytucji: sądy, prokuratura, Policja, Krajowa Administracja Skarbowa, Straż Graniczna, Żandarmeria Wojskowa, Agencja Bezpieczeństwa Wewnętrznego, Centralne Biuro Antykorupcyjne, Służba Kontrwywiadu Wojskowego, Agencja Wywiadu i Służba Ochrony Państwa.

Z punktu widzenia obywatela rozproszenie nagrań niczego nie łagodzi. Jeśli jedenaście służb może zapytać każdego z operatorów o każdą twarz z ostatnich trzech miesięcy, to efekt jest ten sam, co przy jednej bazie — tylko rozliczyć go trudniej. Nad pojedynczym rejestrem państwowym stoi jeden administrator, jeden organ nadzoru i jeden rejestr zapytań. Nad materiałem rozsypanym po kilkudziesięciu firmach nie stoi nikt, kto policzyłby, ile razy w roku ktoś do niego zajrzał.

Kamera monitoringu na kamienicy przy placu Kościuszki w Tomaszowie Mazowieckim. Projekt nie tworzy jednego rejestru — nagrania mają zostać u operatorów, centralne ma być prawo dostępu do nich. Fot. WrS.tm.pl / Wikimedia Commons, domena publiczna
Kamera monitoringu na kamienicy przy placu Kościuszki w Tomaszowie Mazowieckim. Projekt nie tworzy jednego rejestru — nagrania mają zostać u operatorów, centralne ma być prawo dostępu do nich. Fot. WrS.tm.pl / Wikimedia Commons, domena publiczna

Projekt nie mówi też, czy sięgnięcie po nagranie wymaga zgody sądu, czy wystarczy wniosek służby. A to jest różnica między dowodem w sprawie a przeglądaniem archiwum.

480 milionów zdarzeń rocznie

Skalę widać w danych Narodowego Banku Polskiego. Na koniec pierwszego kwartału 2026 r. w Polsce działało 20 337 bankomatów i recyklerów — o 72 mniej niż kwartał wcześniej i tyle, ile ostatnio w 2014 r. Recyklery, czyli maszyny przyjmujące i wydające gotówkę, to 12 728 urządzeń, ponad 62 proc. sieci.

W tym samym kwartale wykonano w nich 120,1 mln operacji: 97,3 mln wypłat na 100,2 mld zł i 22,8 mln wpłat na 55,7 mld zł. Przeciętny bankomat obsługuje 53 wypłaty dziennie, średnia wypłata to 1 030 zł, średnia wpłata — 2 445 zł.

Cztery takie kwartały to około 480 mln nagranych twarzy rocznie, z których każda ma leżeć w archiwum przez 90 dni. Nie chodzi o materiał z kilku urządzeń w miejscach podwyższonego ryzyka. Chodzi o zapis wszystkich wypłat gotówki w kraju.

Bankomat i wpłatomat Euronetu w galerii handlowej. Największy operator w Polsce miał na koniec 2024 r. około 7,7 tys. urządzeń, drugi w kolejności ITCARD — 5,2 tys. Fot. WrS.tm.pl / Wikimedia Commons, domena publiczna
Bankomat i wpłatomat Euronetu w galerii handlowej. Największy operator w Polsce miał na koniec 2024 r. około 7,7 tys. urządzeń, drugi w kolejności ITCARD — 5,2 tys. Fot. WrS.tm.pl / Wikimedia Commons, domena publiczna

Skąd pomysł: „odbieraki" i dwa miesiące czekania

Resort sprawiedliwości nie wymyślił tego w próżni. Powodem są oszustwa „na BLIK-a" i ludzie, których policja nazywa odbierakami — wynajęci do tego, żeby wyjąć z bankomatu pieniądze wyłudzone od ofiary i przekazać je dalej. Prokuratura Regionalna w Warszawie przejęła 1 czerwca 2026 r. sprawy dotyczące grupy działającej w całym kraju od 2024 r.; wśród jedenastu zatrzymanych, którzy mieli pełnić rolę odbieraków, byli obywatele Ukrainy, Gruzji i Kazachstanu.

Argument resortu ma dwie części. Pierwsza: część bankomatów w ogóle nie rejestruje wizerunku klienta i to właśnie te urządzenia przestępcy wybierają. Druga: nawet gdy nagranie istnieje, dotarcie do niego wymaga postanowienia sądu i oczekiwania na odpowiedź banku, co trwa od dwóch do trzech miesięcy. Przez ten czas materiał bywa już nadpisany. Poprawka jest zgłoszona razem ze zmianami w Prawie bankowym, które mają ułatwić prokuraturze dostęp do informacji objętych tajemnicą bankową.

Skala samych oszustw jest udokumentowana. Według NBP w drugim półroczu 2024 r. dokonano 32 tys. oszustw z użyciem polecenia przelewu na 282,8 mln zł, z czego 23,7 tys. przypadków na 213,8 mln zł to sytuacje, w których zmanipulowany klient sam wykonał przelew — o 17,2 proc. więcej niż pół roku wcześniej. Średnia wartość oszukańczego przelewu w pierwszym kwartale 2025 r. wyniosła 8 050 zł.

Jest tu jednak luka, o której warto wiedzieć: NBP nie publikuje danych o oszustwach z użyciem BLIK-a, powołując się na tajemnicę statystyczną — bo system prowadzi jeden podmiot. Skalę zjawiska, które ma uzasadniać nagrywanie 480 mln twarzy rocznie, znamy więc z komunikatów policji i banków, a nie z oficjalnej statystyki. BLIK ma ponad 19 mln użytkowników i 34,9 mln zarejestrowanych aplikacji.

Oszust i tak zasłoni twarz

Najpoważniejszy zarzut wobec projektu jest prosty: kara za zakrycie twarzy działa wyłącznie na tego, kto nie ma nic do ukrycia.

Nagranie prowadzi do nazwiska tylko wtedy, gdy jest z czym je zestawić. Wizerunek człowieka, który nigdy nie był w Polsce zatrzymany ani legitymowany, nie występuje w żadnym policyjnym zbiorze — nie ma go do czego porównać. A odbierak z definicji jest osobą wynajętą na jedno zlecenie, często cudzoziemcem przebywającym w kraju od kilku tygodni. Właśnie tak wyglądała grupa rozbita przez prokuraturę: obywatele Ukrainy, Gruzji i Kazachstanu. Kamera zapisze twarz. Twarz bez rekordu w bazie jest zdjęciem nieznanego mężczyzny.

Do tego dochodzi arytmetyka kary. Za zasłonięcie twarzy grozi grzywna albo nagana — mandatem zwykle do 500 zł, wyrokiem sądu do 5 000 zł. Średnia wartość jednego oszukańczego przelewu to 8 050 zł. Dla człowieka, który przyszedł do bankomatu wypłacić cudze pieniądze, mandat jest kosztem operacyjnym mniejszym niż jedno zlecenie. Dla emerytki w szaliku i czapce w mroźny poranek jest karą za ubranie.

To nie znaczy, że nagrania są bezwartościowe. Mają realne, ale węższe zastosowanie: pozwalają powiązać ze sobą kilkanaście wypłat wykonanych przez tę samą osobę w różnych miastach i dostarczyć materiał porównawczy, gdy podejrzany zostanie już zatrzymany z innego powodu. To jest dowód w sprawie, a nie narzędzie rozpoznawania. Uzasadnienie projektu mówi jednak o „identyfikacji tożsamości", czyli o czymś, czego zapis z kamery sam z siebie nie zapewnia.

Zostaje więc pytanie o proporcję: państwo nagrywa 480 mln zdarzeń rocznie i wprowadza nowe wykroczenie dla wszystkich, żeby uzyskać materiał porównawczy w sprawach, w których sprawca i tak przyjdzie w kapturze — a jeśli przyjdzie bez, to dlatego, że nie wiedział, że jest nagrywany.

Grzywna za szalik. Tylko ile?

Tu źródła się rozjeżdżają i warto to powiedzieć wprost. Projektowany przepis mówi o „karze grzywny albo karze nagany", nie podając kwoty. Jeśli nowe wykroczenie ma działać na zasadach ogólnych, obowiązuje art. 24 § 1 Kodeksu wykroczeń: grzywnę wymierza się od 20 do 5 000 zł, chyba że ustawa stanowi inaczej. Mandatem funkcjonariusz nałoży zwykle do 500 zł.

Część serwisów — m.in. Telepolis — pisze o karze sięgającej 10 tys. zł. Taka kwota nie wynika z kodeksu i mogłaby się wziąć wyłącznie z osobnego limitu zapisanego w samej ustawie o usługach płatniczych. Dopóki pełny tekst poprawki nie trafi do konsultacji publicznych, jest to liczba nieznajdująca potwierdzenia w przepisach ogólnych.

Bankomat sieci Cash4You w Lublinie. Poza bankami sieci prowadzą niezależni operatorzy — to oni musieliby dołożyć kamery i archiwum. Fot. Grzegorz W. Tężycki / Wikimedia Commons, CC BY-SA 4.0
Bankomat sieci Cash4You w Lublinie. Poza bankami sieci prowadzą niezależni operatorzy — to oni musieliby dołożyć kamery i archiwum. Fot. Grzegorz W. Tężycki / Wikimedia Commons, CC BY-SA 4.0

Osobne pytanie dotyczy ochrony danych. Zwykłe nagranie z kamery nie jest jeszcze danymi biometrycznymi. Staje się nimi wtedy, gdy jest przetwarzane po to, żeby ustalić tożsamość konkretnej osoby — a właśnie to jest celem projektu, wpisanym w treść przepisu. Wtedy wchodzi art. 9 RODO i szczególne kategorie danych, dla których sama ustawa krajowa musi określić zabezpieczenia. Projekt takich zabezpieczeń na razie nie pokazuje.

Kto za to zapłaci

Kamery i bezpieczne archiwum wideo na 90 dni kosztują, a płacić będą operatorzy: banki, Euronet, ITCARD i mniejsze sieci. Największy gracz miał na koniec 2024 r. około 7,7 tys. urządzeń, drugi — 5,2 tys. Branża liczy koszt dostosowania w milionach złotych, a jedyne miejsce, w którym operator może go odzyskać, to prowizja za wypłatę.

Ma to konkretne tło. Sieć bankomatów w Polsce kurczy się od lat i wróciła do poziomu z 2014 r., a liczba wypłat spadła w pierwszym kwartale 2026 r. o 9,8 proc. kwartał do kwartału. Państwo dokłada właśnie obowiązek inwestycyjny sieci, która się zwija — w chwili, gdy równolegle martwi się o dostępność gotówki dla osób bez bankowości mobilnej. Rachunek za urządzenie, którego nie opłaca się trzymać, kończy się zwykle nie modernizacją, tylko demontażem.

Wolnostojący bankomat Euronetu w Białymstoku. Sieć bankomatów w Polsce liczy 20 337 urządzeń i wróciła do poziomu z 2014 roku. Fot. Henryk Borawski / Wikimedia Commons, CC BY-SA 3.0
Wolnostojący bankomat Euronetu w Białymstoku. Sieć bankomatów w Polsce liczy 20 337 urządzeń i wróciła do poziomu z 2014 roku. Fot. Henryk Borawski / Wikimedia Commons, CC BY-SA 3.0

Na jakim etapie to jest

Na razie nie jest to prawo, tylko stanowisko jednego resortu zgłoszone w uzgodnieniach międzyresortowych do projektu innego resortu. Rozwiązanie było wstępnie konsultowane z Ministerstwem Finansów. Przed nim jeszcze konsultacje publiczne, Stały Komitet Rady Ministrów, Rada Ministrów i obie izby parlamentu — i na każdym z tych etapów przepis może zniknąć albo zmienić kształt.

Tablice przy wejściu do gmachu przy ul. Chopina 1 w Warszawie. Poprawkę zgłosiło Ministerstwo Sprawiedliwości w uzgodnieniach do projektu Ministerstwa Finansów. Fot. Wistula / Wikimedia Commons, CC BY 3.0
Tablice przy wejściu do gmachu przy ul. Chopina 1 w Warszawie. Poprawkę zgłosiło Ministerstwo Sprawiedliwości w uzgodnieniach do projektu Ministerstwa Finansów. Fot. Wistula / Wikimedia Commons, CC BY 3.0

Warto jednak zauważyć, w jakim trybie się pojawił. Nie jako osobna ustawa o monitoringu, poddana debacie o granicach nadzoru, tylko jako poprawka w pakiecie o rozwoju rynku finansowego. Przepis, który nakazuje 38 milionom ludzi pokazywać twarz przy każdej wypłacie gotówki, jedzie w projekcie o stabilności sektora bankowego.

Źródła: Bankier.pl, Cashless.pl — propozycja resortu, Cashless.pl — dane NBP o sieci bankomatów, Money.pl, Telepolis.pl, dlahandlu.pl, Kancelaria Prezesa Rady Ministrów — wykaz prac, NBP — informacja o transakcjach oszukańczych, cyberdefence24.pl — zatrzymania „odbieraków"

AI Materiał przygotowany z udziałem narzędzi sztucznej inteligencji, pod nadzorem redakcji.

Czytaj dalej