Moskiewska pożyczka
Minister sprawiedliwości Zbigniew Ziobro odtajnił około dwóch tysięcy stron dokumentów ze śledztwa dotyczącego sprawy tzw. moskiewskiej pożyczki. Chodzi o ponad milion dolarów i pół miliarda starych złotych, które w 1990 roku Komunistyczna Partia Związku Radzieckiego pożyczyła PZPR. Pieniądze były przeznaczone m.in. na pomoc w tworzeniu Socjaldemokracji RP - kontynuatorki PZPR.
Sprawa "pożyczki moskiewskiej" była w przeszłości badana przez prokuraturę. Chodziło o wyjaśnienie, czy pieniądze z Moskwy trafiły do Polski zgodnie z prawem. Postępowanie zostało jednak umorzone w 1995 r. przez ministra sprawiedliwości Jerzego Jaskiernię z SLD.
Po 1989 r. pozycja Polskiej Zjednoczonej Partii Robotniczej była mocno osłabiona. Przegrane czerwcowe wybory parlamentarne i kłopoty finansowe spowodowały, że w styczniu 1990 r. władze PZPR pożyczyły od Komunistycznej Partii Związku Radzieckiego 1,2 mln dolarów i pół miliarda starych złotych. Pieniądze były przeznaczone na zjazd założycielski Socjaldemokracji RP - kontynuatorki PZPR i na jej późniejszą działalność, a także na wydawanie dziennika "Trybuna".
Ze strony PZPR przekazanie pieniędzy organizowali Leszek Miller i Mieczysław Rakowski, ze strony radzieckiej - oficerowie KGB. Po kilku miesiącach władze PZPR zwróciły 600 tys. dolarów. Do dziś nie wiadomo, co stało się z pozostałą częścią pożyczki, w jaki sposób została wykorzystana przez Socjaldemokrację.
W 1991 r. doszło do ujawnienia afery, którą nazwano "sprawą moskiewskich pieniędzy" lub "moskiewską pożyczką". Prokuratura stwierdziła naruszenie prawa i postawiła zarzut popełnienia przestępstwa dewizowego, którego mieli się dopuścić Leszek Miller i Mieczysław Rakowski, zarówno pożyczając, jak i zwracając część pożyczki.