Tragedia na Filipinach
TVP/r.k. | 2006-02-17 03:58:49
Blisko dwa tysiące osób mogło zginąć w dwóch wsiach na wyspie Leyte w centrum Filipin, na które w piątek rano osunęło się zbocze góry. Katastrofę spowodowały ulewne deszcze. Na razie brak oficjalnych informacji o liczbie ofiar. Trwa akcja ratunkowa.
Według przedstawiciela Czerwonego Krzyża, Richarda Gordona, cytowanego przez agencję AFP, zginęło ok. 200 osób; 1500 uznaje się za zaginione.
Lawina błota i skał zniszczyła dwie wsie w rejonie miasta Saint Bernard na wyspie Leyte. W obu mieszkało łącznie ponad 2,5 tys. ludzi.
Do tej pory wiadomo jedynie o sześciu osobach, którym udało się uratować. Brak jednak nadal jakichkolwiek oficjalnych szacunków na temat liczby zabitych. Do tej pory znaleziono jedynie cztery ciała ofiar lawiny.
Władze wysłały w kierunku Leyte dwa okręty marynarki wojennej, a także dwa wojskowe śmigłowce. Na miejscu pracuje już około 200 ratowników, w tym wielu ochotników z sąsiednich wsi. Zapowiedziano też wysłanie samolotu transportowego z żołnierzami i ekipą ratowników ze specjalnie szkolonymi psami.
Przedstawiciel Czerwonego Krzyża zaapelował też do Stanów Zjednoczonych o przysłanie na Leyte oddziałów amerykańskich, uczestniczących właśnie we wspólnych manewrach na Filipinach.
Mikros³uchawka
