Iran: koniec głosowania
BBC | 2004-02-20 16:17:57
W Iranie zakończyły się wybory parlamentarne.
Trwały one o godzinę dłużej, bo - jak informowało ministerstwo spraw wewnętrznych - przed lokalami wyborczymi ustawiały się długie kolejki chętnych do głosowania.
Tymczasem wielu spodziewało się niskiej frekwencji.
Korespondent BBC w Teheranie - powołując się na rzeczniczkę centralnej komisji wyborczej - twierdzi, że o przedłużenie głosowania poprosiły lokalne komisje wyborcze.
Informowano bowiem o długich kolejkach przed lokalami.
O liczny udział w wyborach apelował irański przywódca duchowy - ajatollah Ali Chamenei.
Do bojkotu wzywali reformatorzy, których Chamenei nazwał wrogami.
Nie wiadomo jak wielu Irańczyków, spośród 46 milionów uprawnionych do głosowania, posłuchało apelu duchowego przywódcy.
Korespondent BBC donosi, że w związku z niedopuszczeniem do wyborów ponad dwóch tysięcy proreformatorskich kandydatów, komentatorzy spodziewają się wygranej konserwatystów.
"Oni zdominują więc parlament, co doprowadzi do marginalizacji reformatorów, a szczególnie umiarkowanie nastawionego prezydenta Mohameda Chatamiego" - twierdzi korespondent BBC.
Namawianie
Przywódca duchowy irańskich szyitów, ajatollah Ali Chamenei już wcześnie rano oddał swój głos, apelując do wiernych, aby dali wyraz poparciu dla rewolucji islamskiej i poszli głosować.
Przewodniczący Rady Strażników Rewolucji, ajatollah Ahmad Dżanati, powiedział w kazaniu podczas piątkowych modłów, że bojkot dzisiejszych wyborów oznacza zdradę islamu, a każdy oddany głos to kula wymierzona w serce Georgea Busha.
Wstępne wyniki wyborów znane mają być w sobotę rano.
Mikros³uchawka
Komentarze (0):
