Komercja na zwłokach
Niemiecki patolog preparujący zwłoki dla celów komercyjnych oświadczył, że jego ojciec nie będzie reprezentował go w Polsce. Tymczasem polska i niemiecka prasa ujawniły, że ojciec Guentera von Hagensa należał do partii nazistowskiej i w czasie wojny był esesmanem.
Kontrowersyjny niemiecki patolog powiedział, że jego ojciec nie będzie szefem polskiej filii zakładu preparowania zwłok w Sieniawie Zarskiej.
Guenter von Hagens wydał oświadczenie po tym, jak tygodnik "Der Spiegel" powtórzył w niedzielnym wydaniu zarzuty polskiej prasy pod adresem jego ojca.
Hagens twierdzi, że nic nie wiedział o nazistowskiej przeszłości ojca i jego służbie w jednostce SS. Jednocześnie zapewnia w imieniu ojca, iż ten nie prześladował Polaków w czasie wojny.
Niemiecki patolog kupił ziemię i budynki w Sieniawie Zarskiej, by otworzyć tam zakład preparowania ludzkich zwłok nową metodą plastynacji.
Jego wystawy spreparowanych zwłok ludzi i zwierząt wzbudzały sensację, ale jednocześnie wywoływały falę protestów.
Nielegalny handel zwłokami
Rosyjska telewizja NTV ujawniła natomiast szczegóły eksportu ludzkich zwłok. Ludzie z syberyjskiego miasta Nowosybirsk twierdzą, że z ich miasta wysłano nielegalnie w ostatnim czasie do instytutu dr Hagena 56 ludzkich korpusów.
Rektor Akademii Medycznej w Nowosybirsku jasno stwierdził, że wysyłane zwłoki są ciałami więźniów, ludzi bezdomnych i starszych mężczyzn.
Dr Hagens odpowiada na zarzuty i twierdzi, że rektor sztucznie doprowadza do skandalu.