Jelcyn zabił człowieka?
Rzeczpospolita | 2005-01-11 05:07:48
Borys Jelcyn oskarżony został o zabicie człowieka w wypadku, który spowodował prowadząc auto po pijanemu - pisze w najnowszym wydaniu "The Independent".
Brytyjskie dziennik powołuje się na zaktualizowaną wersję książki byłego szefa ochrony i głównego doradcy b.prezydenta, Aleksandra Korżakowa.
Te wydane w 1997 roku, wspomnienia pt. "Od świtu do zmierzchu" zostały niedawno uzupełnione o rozdział wystawiający Jelcynowi jak najgorsze świadectwo. Do tragicznego zdarzenia dojść miało na początku lat 90. ubiegłego wieku. Jelcyn był na wsi. Poszedł do bani (łaźni). Dobrze się bawił. Wyszedł stamtąd nietrzeźwy. W przystępie ułańskiej fantazji postanowił przejechać się samochodem. Podczas jazdy, w pewnym momencie, pedał gazu pomylił mu się z hamulcem. Jelcyn z impetem wpadł na stojącego na drodze motocyklistę, który odniósł bardzo poważne rany. Po sześciu miesiącach zmarł on w szpitalu. "Nawet go pochowaliśmy, bo nie miał żadnych krewnych" - ujawnia ówczesny zausznik Jelcyna. Korżakow twierdzi, że przełożony kazał mu ten skandal zatuszować. Świadkiem zbrodni był kierowca pojazdu marki "Żiguli". Przez otwarte okno rozmawiał on z przyszłą ofiarą, gdy nadjeżdżał Jelcyn. Nigdy jednak nie zgłosił policji tego, co widział. Jego samochód też został uszkodzony, ale Kreml mu go naprawił.
73-letni Jelcyn na razie nie ustosunkował się do rewelacji dawniej bliskiego sobie powiernika.
Mikros³uchawka
Komentarze (0):
