Prowokacja Steinbach
Waldemar Maszewski: ND | 2004-07-19 20:07:51
Szefowa niemieckiego Związku Wypędzonych (BdV) Erika Steinbach zorganizowała wczoraj w Berlinie spotkanie, które miało - jej zdaniem - uczcić pamięć Powstania Warszawskiego. Jak pisała wczoraj niemiecka prasa, Steinbach dziwiła się, że Polacy odbierają jej inicjatywę jako prowokację, mimo że cały czas forsuje projekt budowy Centrum przeciwko Wypędzeniom, będący ugruntowaniem niemieckich roszczeń wobec Polski, i mimo że swoje "obchody" zorganizowała w przeddzień rocznicy zamachu na Hitlera.
Steinbach w ramach swoich "obchodów" zorganizowała spotkanie w tzw. katedrze francuskiej w Berlinie z udziałem m.in. przewodniczącego Konferencji Biskupów Niemiec ks. kard. Karla Lehmana, Ralfa Giordano - pisarza żydowskiego pochodzenia, prof. Hansa Maiera, historyka z Uniwersytetu w Monachium, i dr. Bogdana Musiała, historyka z Polski, na stałe mieszkającego w Niemczech.
Ten ostatni wygłosił odczyt pt. "Wyzwolenie Polski w latach 1944-1945". Jak tłumaczył w wypowiedzi dla "Naszego Dziennika", próbował przedstawić Niemcom prawdziwą historię naszego kraju, która jest w RFN nieznana.
Jak relacjonowała wczoraj gazeta "Frankfurter Allgemeine Zeitung", Erika Steinbach dziwiła się reakcji Polaków na plany zorganizowania przez Związek Wypędzonych berlińskich obchodów 60. rocznicy Powstania Warszawskiego. W wywiadzie dla niemieckiej gazety Steinbach tłumaczyła, że weterani z Powstania Warszawskiego nie powinni zamykać się w sobie, ale wspólnie z innymi (na przykład z Niemcami) dzielić się swoimi odczuciami. "FAZ" przyznał, że zarówno Polacy, jak i wiele gazet niemieckich (m.in. ostatni "Welt am Sonntag") zarzucają Steinbach manipulację, polegającą na jednoczesnym proponowaniu wspólnych obchodów rocznicy wybuchu Powstania Warszawskiego i w tym samym czasie w uparty i zdecydowany sposób dążenie do budowy Centrum przeciwko Wypędzeniom.
Steinbach tłumaczyła - odpowiadając na te zarzuty - że Związek Wypędzonych, również jako organizacja ofiar, zamierza współuczestniczyć w uroczystościach polskich ofiar, "bowiem chcemy zrozumieć uczucia naszych sąsiadów".
W konsekwencji zarówno szefowa BdV, jak i niemiecka gazeta w swoim komentarzu skrytykowały Polaków za "nadwrażliwość".
Skandaliczne wnioski, do jakich dochodzą komentatorzy "FAZ", świadczą o tym, że albo nie wiedzą, o czym mówią, albo posługują się często fałszywymi informacjami. Piszą oni bowiem, że tak duży sprzeciw Polaków wobec działań Związku Wypędzonych i Eriki Steinbach bierze się z nieszczęśliwego zbiegu okoliczności, tzn. zamiaru budowy Centrum przeciwko Wypędzeniom i... sprawy Jedwabnego. Polacy - fałszywie pisze niemiecka gazeta - zostali wzięci w dwa ognie, po pierwsze przez J.T. Grossa, który - zdaniem komentatorów - "udowodnił", że Polacy przy współpracy narodowych socjalistów zamordowali w Jedwabnem Żydów, i po drugie, przez zamiar wykazania faktu wypędzenia Niemców przez Polaków. Niemieccy komentatorzy wysnuli stąd wnioski, że było to dla nas za dużo i dlatego teraz tak dramatycznie i nerwowo reagujemy na wszelkie działania Związku Wypędzonych i Steinbach.
Przy tak fałszywych argumentach o jakiekolwiek porozumienie będzie naprawdę bardzo trudno, zwłaszcza że szefowa BdV powiązała swoje "obchody" Powstania Warszawskiego z obchodzoną w RFN od niedzieli, a przypadającą dziś, rocznicą zamachu na Hitlera.
W Niemczech nadano jej rangę uroczystości, i to ona przykuła uwagę obywateli tego kraju, a nie inicjatywa Steinbach.
Zamach na Hitlera, którego dokonała grupa oficerów w Wilczym Szańcu 20 lipca 1944 roku, stały się dla Niemców symbolem i sposobem na swoiste "oczyszczenie" ich sumienia poprzez wskazanie, że próbowali obalić dyktaturę Hitlera.
W ramach ogólnoniemieckich obchodów rocznicy zamachu w tutejszym MSZ otwarto wczoraj wystawę historii ruchu oporu w krajach komunistycznych. Współorganizatorem ekspozycji jest polska ambasada, która zgodziła się na współudział w organizacji obchodów Powstania Warszawskiego w powiązaniu z zamachem na Hitlera pod hasłem: "Za wolność naszą i waszą".
Tymczasem przez wiele lat po wojnie obchody rocznicy zamachu na Hitlera były w Niemczech uznawane za drugorzędne. Jeszcze w latach 50. tylko 40 proc. Niemców popierało zamach, natomiast aż 30 proc. uważało jego organizatorów za zdrajców.
Obecnie (w latach najnowszych) proporcje te uległy zmianie. Teraz 75 proc. Niemców uznało decyzję o zamachu na Hitlera za słuszną.
Mikros³uchawka
