Nablus: Kiedy to się skończy?
Arjan El Fassed/r.n. | 2004-07-11 05:24:40
"Gdzie jest twój identyfikator" - krzyczy do mnie izraelski żołnierz. "Nie mam żadnego" - odpowiadam. Punkt graniczny Huwara świeci pustkami. Grupa Palestyńczyków czeka w jednej linii na inspekcję. "Jest zakazane wejście na teren Nablusu dla Izraelczyków i zagranicznych obywateli" - mówi żołnierz. Kiedy to mój ojciec opuścił Nablus w 1963 roku, nigdy tu nie byłem. Urodziłem się na terenie Holandii, nie mam więc okupacyjnej karty identyfikacyjnej znanej jako "howiya". Sporo czasu zajęło mi uświadomienie oficerowi izraelskiemu, iż jadę odwiedzić moją rodzinę.
Po sprawdzeniu mojego paszportu po raz trzeci, izraelski żołnierz wpuścił mnie do Nablusu. Minął tydzień od czasu, kiedy zabito tutaj 9 Palestyńczyków.
Wojska izraelskie zaczęły wchodzić do miasta. Jest 27 czerwiec. Grupa Palestyńczyków zaczęła rzucać kamieniami w kierunku opancerzonych pojazdów wojsk okupanta. Ten otworzył ogień. Rannych zostało 14 Palestyńczyków, w tym 6 dzieci.
Nocą, trzy izraelskie jeepy wjechały na teren dzielnicy Yasmina, część starego miasta. Zatrzymali się koło budynku Awada, który został przekształcony na posterunek. Kiedy członkowie rodziny Maher Salima wyszli na balkon zobaczyć co się dzieje, izraelscy żołnierze otworzyli ogień. EiHab Salim (16 lat) zginął. Został trafiony w głowę. Jego dwaj bracia zostali ciężko ranni przez szrapnel w twarz, ojciec w głowę. Kiedy jeden z członków rodziny próbował zadzwonić po karetkę, izraelscy żołnierze rzucili w niego dwa granaty. Karetka została wpuszczona w ten rejon dopiero późnym wieczorem.
W niedzielę, pięć dni temu ponad 30 tysięcy Palestyńczyków wyszło na ulicę Nablusu, aby zamanifestować swój sprzeciw wobec działań Izraela. Wszystkie szkoły i sklepy zostały zamknięte.
Dzisiaj, Nablus doświadczył kolejnej fali przemocy. W czwartek izraelskie wojsko zablokowało większość ulic Nablusu. Miasto wydawało się jak wymarłe. Wziąłem taksówkę. Największe zagęszczenie aut było widoczne na drodze do szpitala.
Następnego dnia wprowadzono godzinę policyjną. Postanowiłem zobaczyć co dzieje się w starej części piasta. W powietrzu roznosił się zapach gnijących owoców, warzyw, rozkładającego się mięsa, będącego efektem wielu dni strajków i blokad. Ktoś z przechodniów powiedział: "Kiedy coś dzieje się w Ramallach zamykają Nablus, kiedy coś dzieje się w Jericho zamykają też Nablus, kiedy coś dzieje się na terenie Strefy Gazy, oni twierdzą, iż potrzebne jest zamknięcie Nablusu. Byłem tutaj rok temu - wtedy było już źle... teraz jednak mam wrażenie, iż śmierć zagląda nam w oczy na każdej z ulic..."
Mikros³uchawka
Komentarze (0):
