Niemcy atakujÄ…
Waldemar Maszewski, Małgorzata Goss: ND | 2004-05-27 20:45:23
Niemieckie Federalne Ministerstwo Finansów przyznało, że państwo to nigdy nie zrezygnowało i nie zrezygnuje z indywidualnych roszczeń jego obywateli do majątków pozostawionych na ziemiach Polski. Odpowiedzi takiej resort udzielił jednemu z tzw. wypędzonych, który wystąpił z roszczeniem odszkodowawczym do rządu w Berlinie z tytułu majątku pozostawionego w naszym kraju. Urzędnicy zasugerowali mu wystąpienie przeciwko Polsce na drogę sądową.
Niemiecki tygodnik "Die Zeit" poinformował wczoraj o liście, jaki wystosowało Federalne Ministerstwo Finansów do jednego z tzw. wypędzonych, który wystąpił z roszczeniem odszkodowawczym do rządu niemieckiego z tytułu majątku pozostawionego w Polsce. "Republika Federalna zrezygnowała wprawdzie z roszczeń terytorialnych wobec Polski i uznała granice, jednak nie zrezygnowała poprzez to z indywidualnych roszczeń Niemców" - czytamy w odpowiedzi urzędników, którzy w końcu sugerują, by adresat wystąpił na drogę sądową.
"Die Zeit" podaje wiele przykładów majątków pozostawionych przez byłych niemieckich właścicieli, po które coraz częściej zaczynają upominać się ich spadkobiercy. Coraz więcej Niemców pragnie odzyskać swoje dawne mienie w postaci domów, ogrodów, pałaców, pól, łąk i pastwisk - pisze "Die Zeit". Autor artykułu informuje, że wszystkie tego typu roszczenia trafiają do Pruskiego Towarzystwa Powierniczego (Preussische Treuhand), które obiecuje Niemcom pomoc prawną w odzyskiwaniu utraconego majątku. PTP zapewnia wszystkie osoby - pisze niemiecki tygodnik - które zgłoszą się do niego po poradę, iż ich sprawami zajmie się bardzo rzetelnie i solidnie. I jak zapewnia między innymi prezes rady nadzorczej Towarzystwa Rudi Pawelka, wraz z wejściem Polski do Unii Europejskiej istnieją bardzo duże szanse na odzyskanie "skonfiskowanego w Polsce mienia należącego do pruskich prowincji nad Odrą i Nysą". Towarzystwo obiecuje, iż pomoże pokryć wszelkie koszty procesów przeciwko naszemu krajowi o zwrot poniemieckiego mienia.
O swój majątek - pisze "Die Zeit" - zamierzają również ubiegać się mieszkańcy byłej NRD, którzy ze względu na "poprawność polityczną" do momentu zjednoczenia Niemiec nie mieli prawa dyskutować na ten temat. Obecnie, podobnie jak ich rodacy z zachodnich landów, nie zamierzają już dłużej milczeć. "Nie chodzi mi o zemstę, nawet o tym nie myślę, ale dlaczego mam rezygnować z prawa do swojego mienia?" - cytuje tygodnik wypowiedź jednego z mieszkańców byłej NRD, który w tamtych czasach, jako członek komunistycznej partii SED, nie mógł otwarcie wypowiadać się na ten temat. Obecnie, podobnie jak setki innych jego współobywateli, zamierza poprzez PTP dochodzić swoich praw do pozostawionego w Polsce mienia.
"Die Zeit" przypomina, że kwestia roszczeń nie jest całkowicie wyjaśniona. Nawet jeśli niedawna uchwała polskiego Sejmu uznała wszelkie roszczenia niemieckie za nieuzasadnione i niepodlegające żadnej dyskusji, to niemiecki rząd - choć uznał nowe granice - jednocześnie zastrzegł, że nie wyklucza indywidualnych roszczeń z tytułu utraconego w Polsce mienia.
Zdaniem niemieckiego tygodnika, działalność Pruskiego Towarzystwa Powierniczego do tej pory nie odbijała się głośnym echem w Niemczech, za to w Polsce już od dłuższego czasu trwają dyskusje na jej temat.
Opozycyjni posłowie biją na alarm: rusza lawina roszczeń niemieckich przesiedleńców, a polski rząd nie robi nic, by temu zapobiec. Ministerstwo Spraw Zagranicznych nie notyfikowało do tej pory rządom europejskich państw uchwały Sejmu w sprawie roszczeń niemieckich, nie zabiega o gwarancje dla Polski w konstytucji europejskiej, sprzeciwia się podjęciu przez Sejm uchwały na temat reparacji wojennych od Niemiec. To kwalifikuje się do Trybunału Stanu - uzasadniają parlamentarzyści.
Mikros³uchawka
