Twoje dane na talerzu
Waldemar Maszewski, Hamburg: ND | 2004-05-19 06:34:15
Zarówno Komisja Europejska, jak i ministrowie spraw zagranicznych poszczególnych krajów Unii Europejskiej zgodzili się, aby Stanom Zjednoczonym przekazywać dane osobowe wszystkich pasażerów, którzy udają się do Ameryki. Stało się tak pomimo sprzeciwu Parlamentu Europejskiego.
Ostateczne porozumienie w tej sprawie ze stroną amerykańską zostanie podpisane w przyszłym tygodniu w Waszyngtonie. Od tego momentu, jeżeli ktoś zechce udać się do USA, to do rąk amerykańskich służb specjalnych na jego temat trafią 34 szczegółowe informacje. Będą to dane dotyczące m.in. takich spraw jak wyznanie religijne, upodobania kulinarne, specjalne życzenia podczas lotu do Ameryki, numer karty kredytowej, stan zdrowia, numer polisy ubezpieczeniowej, ilość tzw. punktów za przelatane kilometry w danych liniach lotniczych, adres internetowy, numer telefonu stacjonarnego i komórkowego czy też miejsce zatrudnienia i ilość wiezionego ze sobą bagażu. Jeżeli jakiś przewoźnik odmówiłby udostępnienia danych jakiegokolwiek pasażera, to od każdego takiego przypadku zapłaci karę w wysokości 6 tys. euro. Mogą nawet zostać wstrzymane loty danego towarzystwa lotniczego do USA.
Komisja, motywując swoją decyzję, uznała, iż krok ten zdecydowanie poprawi bezpieczeństwo podróżnych. "Ponadto - jak stwierdził komisarz do spraw infrastruktury i transportu Frits Bolkestein - administracja amerykańska zapewniła, że wszystkie dane, jakie otrzyma od Europejczyków, będą starannie przechowywane i nie będą udostępniane osobom postronnym".
Udostępnianie szczegółowych danych osobowych, jak zapewnia administracja waszyngtońska, ma służyć walce z terroryzmem. W intencje takie nie wierzą ludzie związani z ochroną danych osobowych, niemieccy politycy ani też większość społeczeństwa. Ich zdaniem, jest to uleganie następnym kategorycznym i bezwzględnym żądaniom Amerykanów. "Co stanie się z naszymi danymi" - pyta "Sueddeutsche Zeitung", przypominając, że będą one przetrzymywane w Stanach Zjednoczonych co najmniej trzy i pół roku. "Czy ktokolwiek może zagwarantować, że nie trafią w tym okresie w niepowołane ręce? Jest to bardzo niebezpieczna decyzja Brukseli" - przekonuje monachijski dziennik.
Mikros³uchawka
Komentarze (0):
