UE przeciw aborcji
Piotr Wesołowski, Bruksela: ND | 2004-04-02 18:55:22
Parlament Europejski większością siedmiu głosów odrzucił wczoraj w głosowaniu projekt uchwały wzywającej państwa członkowskie UE do legalizacji zabijania dzieci poczętych, a także legalizacji związków homoseksualnych wraz z prawem do adopcji dzieci. Mimo to lewicowi i liberalni eurodeputowani, którzy argumentują, że ich postulaty są realizacją "praw podstawowych" w Unii Europejskiej, są przekonani, że już niedługo staną się one prawami konstytucyjnymi UE.
Parlament Europejski głosował wczoraj nad raportem dotyczącym przestrzegania fundamentalnych praw Unii Europejskiej w 2003 roku. Autorką dokumentu jest lewicowa deputowana francuska Alima Boumediene-Thiery. Jako główną przyczynę odrzucenia uchwały podaje ona absencję wśród posłów lewicy i liberałów, spośród których wielu opuściło Strasburg jeszcze przed zamykającym sesję plenarną głosowaniem. Z tego powodu zwolennicy uchwały wczorajszą porażkę uznali za wypadek przy pracy.
Idealnie wpisujący się w cywilizację śmierci 88-stronicowy raport w części poświęconej "godności ludzkiej" podkreślał, że "wielu kobietom w UE odmawia się prawa do aborcji" i wzywał państwa członkowskie Unii do zagwarantowania "równego dostępu wszystkich kobiet, w tym młodych, ubogich i imigrantek, do bezpiecznej i legalnej aborcji", a także antykoncepcji wczesnoporonnej i edukacji seksualnej. W części uchwały poświęconej "dyskryminacji na tle orientacji seksualnej", której również zakazuje ponadnarodowe prawodawstwo UE, eurodeputowani chcieli także wezwać rządy państw Unii do legalizacji tzw. związków partnerskich między osobami odmiennej i tej samej płci, a także zrównania ich statusu z małżeństwami, z możliwością adopcji dzieci włącznie.
Ostatecznie 184 posłów głosowało za odrzuceniem uchwały, a 177 poparło projekt. Parlament Europejski liczy łącznie 626 deputowanych z 15 państw członkowskich UE. Wynik głosowania był tym bardziej zaskakujący, że tydzień wcześniej zapisy te poparła Komisja Praw i Wolności Obywatelskich Parlamentu Europejskiego.
Jest jednak pewne, że lewicowe środowiska, które wcześniej przeforsowały wiele projektów wymierzonych w życie ludzkie i moralność, po wczorajszym głosowaniu nie dadzą za wygraną. Unijny parlament twierdzi, że reprezentuje suwerennych obywateli UE i ma legitymację zabierać głos w sprawach ich dotyczących, szczególnie tam, gdzie zagrożona jest ich godność. Wielu deputowanych jako dodatkowy powód odrzucenia uchwały podaje również krytykę w niej zawartą pod adresem wielu rządów europejskich łamiących prawa socjalne i imigracyjne oraz wolność prasy.
Wczorajsza próba przyjęcia uchwały nie jest pierwszą ingerencją Parlamentu Europejskiego w kwestie moralne i etyczne państw członkowskich Unii Europejskiej. Tym razem jednak eurodeputowani w swoich żądaniach powołują się na zapisy dotąd niewiążącej Karty Praw Podstawowych UE. Wraz z przyjęciem unijnej konstytucji stanie się ona elementem unijnego prawa, acquis communautaire, nad którego przestrzeganiem będzie czuwać Bruksela.
Takiego właśnie scenariusza obawiają się nieliczni dziś obrońcy życia i konserwatywni deputowani Parlamentu Europejskiego. - Podejmuje się mnóstwo wysiłków, aby wymusić decyzje na suwerennych państwach tam, gdzie Unia nie powinna mieć żadnych kompetencji - uważa irlandzka eurodeputowana Dana Rosemary Scallon. Jej zdaniem, unijna konstytucja niewątpliwie wzmocni władzę Brukseli nad państwami narodowymi, które mogą jednak chronić życie dzieci poczętych przed ponadnarodowymi władzami Unii specjalnymi protokołami. Taki protokół wywalczyła jeszcze w 1992 r. Irlandia i rząd w Dublinie zamierza teraz dołączyć go do tekstu unijnej konstytucji.
Mikros³uchawka
