Herberta nienawidzili najbardziej...
Środowisko Gazety Wyborczej walkę z największym polskim poetą współczesnym prowadziło do ostatnich chwil jego życia. Nienawidzili go za to, że potrafił zachować czystość gdy oni i ich idole z rozkoszą taplali się w błocie kolaboracji i prostytucji politycznej. Jego zasady i moralna siła była dla ich sumień (brudnych niczym stara wycieraczka do butów) obelgą nie do zniesienia. Nienawidzili go za to, że był on nich lepszy. Był taki, jakimi oni chcieli by ich postrzegano. Wiedzieli, że przy nim wyglądają jak karły i dlatego przy każdej okazji starali się wdeptać go w ziemię – by choć trochę mniej żałośnie się przy nim prezentować.