Środa, 12 sierpnia 2026
HOTNEWS.pl HOTNEWS.pl
Polska  ›  3 listopada 2006

Przeznaczenie - śmierć?

Przeznaczenie - śmierć?

Dzieci, które przeżyły sztuczne poronienie, były zawijane w serwetę i odkładane na szafę, gdzie przez jakiś czas się ruszały, a czasem kwiliły. Nikt ich nie badał i tylko czekaliśmy, aż umrą - czytamy w "Życiu Warszawy".

Tak wstrząsające zeznania złożyła w warszawskiej prokuraturze pielęgniarka, która – jak twierdzi – w 1997 r. była świadkiem tych wydarzeń. Prokuratura nie chce się jednak wypowiadać w tej sprawie. ­ Mogę potwierdzić, że jest prowadzone śledztwo w sprawie znieważenia zwłok – mówi prokurator Maciej Kujawski, rzecznik warszawskiej prokuratury okręgowej.

Skazane na konanie

Sprawa dotyczy tzw. terminacji ciąży, czyli porodów sztucznie wywoływanych przez lekarzy z powodu wad rozwojowych płodów.

­ Mówiono nam, że chodzi o ciąże obumarłe, ale było inaczej. Jak się rodziły żywe, położna kazała nam ochrzcić je wodą i zawinięte w serwetę odkładać na szafę. One się ruszały, kwiliły – mówi prosząca o zachowanie anonimowości pielęgniarka B., która po takim koszmarze odeszła z pracy.
Prof. Bogdan Chazan, były krajowy konsultant ds. ginekologii i położnictwa, przyznaje, że słyszał o takich przypadkach. – Dochodzi do porodu dziecka, które oddycha, czasami płacze i nie wiadomo, co z nim zrobić ­ tłumaczy prof. Chazan. ­ Obowiązkiem lekarza jest ratować dziecko, ale, jeżeli przeprowadzono całą serię zabiegów, by się urodziło, i nie jest przeznaczone do życia, powstaje problem – dodaje.

Tymczasem, jak twierdzi B., po porodzie losem noworodka nie interesował się już żaden lekarz. ­ Kiedy przestawał się ruszać, brałyśmy słoik z formaliną i wkładałyśmy tam dzieciaka ­ opowiada B

Według informacji "ŻW" barbarzyński proceder, o którym zeznawała B., może w dalszym ciągu mieć miejsce w polskich szpitalach.

Czytaj dalej