Argentyński farmer na drodze UFO
Farmer twierdzi, iż widział nie tylko UFO... ale przybyszy z kosmosu. Podróżował z siedmioma innymi osobami autobusem. Wszyscy świadkowie opisują zjawisko podobnie.
"To było coś niewiarygodnego. Widzieliśmy obiekt z bardzo jasnym światłem, po każdej stronie, kręcącego się z bardzo dużą szybkością wokół własnej osi. Po chwili obiekt znikł.. i znów się pojawił w tym samym miejscu. Można powiedzieć, że na widok tego zjawiska opadły nam szczęki..." - to pierwsze słowa, które udzielił mediom farmer Julio Espinoza z regionu La Poma w Argentynie.
Miało to miejsce 16 grudnia 2003 roku, wieczorem, około 120 km na wschód od Salty, niedaleko innej drogi przecinającej Park Narodowy Los Cordones. To miejsce nie było jednak jedynym w tamtym czasie. O tej samej godzinie - jak podają świadkowie - fenomeonowi towarzyszyła także obecność istot człekopodobnych, które pokryjomu przemieszczały się w stronę miasta Puna. Osiem osób podróżujących autobusem było świadkami tego zjawiska, począwszy na 5 letniej dziewczynce.
Jadąc autobusem zbliżali się do wjazdu na drogę Tin Tin - wtedy 400 metrów przed tym punktem kierowca autobusu powiedział: "Hej ludzie, spojrzyjcie za okna..." - kiedy pasażerowie spojrzeli w kierunku, który wskazał kierowca zobaczyli świecący dysk. Zaparkowali autobus na pobliskim parkingu. Espinoza planował na początku wspiąc się na dach autobusu i obserwować zjawisko razem z innymi pasażerami pojazdu... zmienił jednak nieoczekiwanie zdanie i postanowił udać się w kierunku obiektu. Niesłychana opowieść "Idąc drogą w totalnej ciemności w pewnej chwili stanąłem jak wryty w ziemię. Nie mogłem iść ani kroku dalej. Wpadłem w panikę, kiedy moje oczy zaczęły widzieć coś, czego nie byłem wstanie zobaczyć z tak dużej odleglości" "Był tam obiekt o wielkości ok. 100 metrów. W moim kierunku poruszały się istoty o dziwnych kształtach. Obiekt wisiał ok. 10-12 metrów nad ziemią. Pojawiły się w okolicy węże zwabione najprawdopodobniej silnym światłem. Nagle światła znikły - pojawiło się coś bardziej strasznego.
Oni szli powoli w moim kierunku, światło jednak które bilo z tego obiektu było tak silne, iż widziałem jedynie wyraźne cienie. Po chwili wszystko ucichło... stałem w tym samym miejscu..."
Minęło 20 minut - wtedy to Espinoza wrócił do pojazdu, aby podzielić się tym, co zobaczył z innymi. Inni jednak nie wiedzieli tajemniczych postaci z powodu zbyt dużej odleglości - wszyscy jednak obserowali tajemniczy świecący dysk.