Chińskie SUV-y z zasięgiem 1705 km. Xiaomi pokazuje SkyNomad N70 i N90
Xiaomi otworzyło przedsprzedaż dwóch dużych SUV-ów z nowej linii SkyNomad. N70 i N90 to hybrydy szeregowe: silnik benzynowy nie napędza kół, tylko ładuje baterię. Producent obiecuje do 1705 km łącznego zasięgu i ceny od 259 900 juanów — na tyle niskie, że kurs akcji Xiaomi spadł nazajutrz o 8 procent.
Nazwa marki brzmi z angielska — SkyNomad — ale na masce widnieje chiński wordmark 澎程, czyli Pengcheng. To druga linia produktowa Xiaomi Auto, firmy, która sprzedaż samochodów zaczęła dopiero trzy lata temu, a w tym roku chce dostarczyć klientom pół miliona aut. I pierwsza, w której pod maską znalazł się silnik spalinowy.
Dwa modele pokazane 30 lipca w Pekinie to N70 i N90. Oba zbudowano na architekturze nazwanej wewnętrznie Kunlun, oba są duże, oba jeżdżą wyłącznie na prąd — i oba mają zbiornik paliwa. To właśnie z tego połączenia bierze się liczba, którą Xiaomi wybiło na slajdach: 1705 km łącznego zasięgu przy pełnym akumulatorze i pełnym baku.
Spalinowy silnik, który tylko ładuje baterię
EREV, czyli extended-range electric vehicle, to hybryda szeregowa. Koła napędzają wyłącznie silniki elektryczne. Jednostka spalinowa nie ma połączenia mechanicznego z osią: pracuje jako generator, ładuje baterię i zasila silniki, gdy zapasu energii zaczyna brakować. Kierowca nie zauważa jej pracy inaczej niż jako cichy szum w tle — nie ma zmiany biegów, nie ma kick-downu, nie ma sprzęgła.
Zaletą takiego układu jest to, że spalinówka może przez cały czas pracować w jednym, najbardziej oszczędnym punkcie charakterystyki, zamiast gonić za wahaniami obciążenia. Wadą — podwójna konwersja energii: paliwo na prąd, prąd na ruch. Przy dalekiej jeździe autostradowej z pustą baterią EREV wypada gorzej niż zwykła hybryda równoległa, bo nie umie przekazać mocy z silnika na koła bezpośrednio.
W SkyNomadach generatorem jest turbodoładowana benzynowa czterocylindrówka 1,5 litra oznaczona M15DRE, dostarczana przez Dong'an, spółkę koncernu Changan. Producent deklaruje 112 kW (150 KM) mocy i 42 procent sprawności cieplnej — wynik przyzwoity jak na jednostkę pracującą w stałych warunkach.
Co dzieli N70 od N90
SkyNomad N70 mierzy 4960 mm długości, 1998 mm szerokości i 1785 mm wysokości przy rozstawie osi 2950 mm. Jest o niecałe cztery centymetry dłuższy od Mercedesa GLE. Ma pięć miejsc i waży, zależnie od odmiany, od 2453 do 2610 kg.
SkyNomad N90 to już pełnowymiarowy SUV: 5285 mm długości, 1825 mm wysokości, 3080 mm rozstawu osi. O siedem centymetrów przerasta Mercedesa GLS. Masa własna sięga 2800 kg, dopuszczalna całkowita 3361 kg. Do wyboru układ pięcio- albo siedmiomiejscowy w konfiguracji 2+2+3.

Napęd w podstawowym N70 to pojedynczy silnik na tylnej osi o mocy 210 kW (282 KM). Odmiany Max dostają dodatkową jednostkę z przodu o mocy 100 kW (134 KM), co daje 310 kW, czyli 416 KM, i napęd na obie osie. Sprint do setki zajmuje 5,9 sekundy, prędkość maksymalna to 190 km/h — wartość dla tej klasy skromna, ale w Chinach i tak wyższa niż jakikolwiek dozwolony limit.
Zasięg: liczby, które trzeba czytać ostrożnie
Bateria pochodzi od dwóch dostawców. Wersja podstawowa dostaje pakiet 52 kWh w technologii litowo-żelazowo-fosforanowej od Sunwody, odmiany Max — 76 kWh ogniw NMC od CALB. To zmiana wobec aut czysto elektrycznych Xiaomi, w których pracowały droższe ogniwa CATL i BYD.
Oficjalne dane z przedsprzedaży mówią o 505 km zasięgu elektrycznego dla N70 Max i 464 km dla N90 Max — w chińskim cyklu pomiarowym CLTC, znacznie łagodniejszym od europejskiego WLTP. Producent podaje też łączny zasięg do 1705 km przy pełnej baterii i pełnym baku oraz zużycie energii na poziomie 15,85 kWh/100 km. Spalanie przy rozładowanej baterii to, zależnie od odmiany, 5,8–6,3 l/100 km.
Warto tu postawić zastrzeżenie. Dokumenty złożone w lipcu w chińskim ministerstwie przemysłu (MIIT) wymieniały dla tych samych pakietów 76 kWh zasięgi wyraźnie niższe — 380 km dla N70 i 370 km dla N90. Rozbieżność jest zbyt duża, żeby ją zignorować, i do premiery wypada traktować liczby marketingowe z rezerwą.
Ładowanie: producent obiecuje 20–80 procent w 18 minut i 285 km zasięgu w kwadrans na szybkiej stacji prądu stałego.
Kabina na szynach
To jest właściwy pomysł na te auta. Xiaomi opisuje SkyNomada jako „SUV-a o przestrzeni rekonfigurowalnej” i nie jest to całkiem pusty slogan. Podłoga jest płaska — jej grubość to 298 mm — a przez całą długość kabiny biegną szyny, po których fotele przesuwają się niemal swobodnie w przód i w tył. Fotele przednie obracają się o 180 stopni, między rzędami rozkłada się stolik, a producent naliczył 18 gotowych układów przestrzeni, przełączanych głosem.

Reszta listy brzmi jak katalog chińskiej klasy wyższej: użytkowa powierzchnia kabiny 4,4 m², miejsce na nogi w drugim rzędzie do 1,55 metra, bagażnik do 1831 litrów, do czterech foteli w trybie zerowej grawitacji, masaż w szesnastu punktach, opcjonalny ekran 21,4 cala o rozdzielczości 3K dla pasażerów z tyłu, dziewięciolitrowa lodówko-podgrzewacz w konsoli i 25 głośników o mocy szczytowej 4890 W.

Osobno stoi N90 Max w wersji kempingowej: dostaje podnoszony dach z leżanką, boczne szafki, punkty mocowania namiotu i opcjonalny zestaw do projekcji obrazu. Dach da się podnieść wyłącznie na postoju, na drodze prywatnej.

Za elektronikę odpowiadają układ Nvidia Thor-U w systemie wspomagania jazdy i czteronanometrowy procesor kokpitu. Na dachu siedzi lidar — u Xiaomi widoczny jako wyraźny garb, co jest zerwaniem z dotychczasową, gładką stylistyką marki. Producent chwali się też potrójnie redundantnymi klamkami, podwójnie redundantnym zwalnianiem klapy bagażnika i zdolnością auta do krótkiego utrzymania się na wodzie.
Cena, która zbiła kurs akcji
N70 Max wyceniono w przedsprzedaży na 259 900 juanów (około 38,5 tys. dolarów), N90 Max na 299 900 juanów (około 44,4 tys. dolarów). Odmiany Standard i Pro mają pojawić się później, a ceny premierowe — zapowiadanej na wrzesień — mają być jeszcze niższe.
To jest agresywne i rynek dokładnie tak to odczytał. N90 Max wchodzi poniżej Tesli Model Y L, która w Chinach kosztuje 339 000 juanów. N70 celuje w Li Auto L7, a cenowo ociera się o nowe Li L6 za 249 800 juanów. Nazajutrz po prezentacji akcje Xiaomi spadły o 8 procent, a w trakcie sesji nawet o 11. Analitycy Deutsche Banku nazwali cennik „agresywnym” i odczytali go raczej jako walkę o wolumen niż dowód siły popytu.
Arytmetyka rzeczywiście jest niewygodna. Xiaomi zapowiedziało na 2026 rok 550 tysięcy dostarczonych aut, do końca lipca dostarczyło około 220 tysięcy, czyli musi utrzymać tempo blisko 60 tysięcy miesięcznie przez resztę roku — przy dotychczasowej średniej rzędu 30 tysięcy. Do tego cały segment EREV w Chinach skurczył się w pierwszej połowie roku o 15 procent rok do roku, a przejście na tańsze ogniwa Sunwody i CALB sugeruje, że marża na tych autach będzie cienka.
Wstępne zamówienia wyglądają za to dobrze: szacunki oparte na próbce z 499 salonów Xiaomi mówią o ponad 100 tysiącach rezerwacji, z czego samo skupisko Pekin–Tiencin odpowiada za ponad 30 tysięcy. Popularniejszy okazuje się siedmiomiejscowy N90.
Czy zobaczymy je w Europie
Xiaomi nie ogłosiło planów sprzedaży SkyNomada poza Chinami, a firma konsekwentnie powtarza, że wejście na rynki zagraniczne planuje dopiero na 2027 rok. Warto jednak zauważyć rzecz, która czyni auta tego typu szczególnie interesującymi z europejskiej perspektywy: cła wyrównawcze, które Unia Europejska nałożyła jesienią 2024 roku na chińskie samochody, obejmują pojazdy w pełni elektryczne. Konstrukcje z generatorem spalinowym na pokładzie kwalifikują się jako hybrydy i pod ten reżim nie podpadają.
Dla chińskich producentów jest to furtka na tyle oczywista, że trudno zakładać, by pozostała niewykorzystana. Pytanie brzmi raczej, kiedy — i czy Bruksela zdąży wcześniej zmienić definicje.
Źródła: CarNewsChina, CnEVPost, ChinaEVHome, Paul Tan.