Środa, 12 sierpnia 2026
HOTNEWS.pl HOTNEWS.pl
Świat  ›  4 września 2006

Fastfood

Fastfood

Wszyscy wypowiadają się na temat najnowszego spotu przedwyborczego PO więc swoje 3 grosze dorzucę i ja.

PO bezmyślnie naśladuje PiS

Stratedzy wszystkich naszych partii uwierzyli, że by wygrać wybory wystarczy skopiować dowolną reklamówkę amerykańskich Republikanów z 1980, 1984, 1988, 2000 lub 2004 roku (w tych latach wybory prezydenckie wygrywał kandydat prawicy) i "zwycięstwo jest nasze"… Może i tak, ale mnie się wydaje, że wybory to jednak trochę bardziej skomplikowana gra.

PiS sięgnął po pomysł, na którym opierała się najbardziej znana reklamówka R.Reagana – "Poranek w Ameryce". Filmik ów zachwalał efekty rządów prezydenta w pierwszej kadencji i zachęcał do powierzenia mu spraw Ameryki na kolejne 4 lata. Twórcy obrazu pokazali przeciętnych, szczęśliwych Amerykanów, którzy dzięki prezydentowi znowu mogą cieszyć się wzrostem gospodarczym, bezpieczeństwem i godnością przywróconą ich państwu. Typowy klip rządzących eksponujący ich osiągnięcia. W wersji PiSu mieliśmy praktycznie to samo – "kraj odradza się dzięki nam z upadku jakiego doświadczył w efekcie lat rządów aferzystów i złodziei, ludzie się bogacą, mają poczucie bezpieczeństwa, chce się im żyć – wszystko to nasza zasługa".

PO skopiowała (znacznie bardziej dosłownie niż PiS) reelekcyjną reklamówkę G.Busha z roku 2004. Oryginał ponownie jest typowym zagraniem sprawujących władzę – pokazują nam nieodpowiedzialnego przywódcę opozycji, który chce zniszczyć wszystko to, co oni tak pięknie zbudowali. Przekaz bardzo nośny i skuteczny (H.Dean mimo początkowych sukcesów poległ z kretesem). Polska kopia, w wersji a’la PO, jest jednym wielkim nieporozumieniem. Wszystko byłoby super gdyby nie fakt, że PO jest opozycją a nakręciła klip pasujący do partii władzy. To odwrócenie ról sprawia, że wymowa spotu jest całkowicie różna od tej amerykańskiej.

Przesłanie filmu PO odczytuję następująco (podobnie jak prof. Zybertowicz): "mamy premiera, który walczy, szarpie się, zadaje ciosy i nie oszczędza siebie i swoich przeciwników w walce o to, czego oczekiwali od niego wyborcy wrzucając kartę do urny. Deklaruje, że zniszczy paraliżujący kraj układ korupcyjno-polityczny". Ale mamy też alternatywę – pojawia się przywódca opozycji i stwierdza, że… on i jego koledzy są łagodni, sympatyczni i w ogóle nie będą z niczym walczyć. Słowem – będą siedzieć i brać kasę za robienie dobrego wrażenia.

Klip PiSu zawiera konkrety (można się spierać na temat ich realności oraz czyją są zasługą), za to filmik PO odwołuje się wyłącznie do tego, co przyniosło tej partii podwójną porażkę rok temu – do ogólnego wrażenia "fajności", elegancji i obycia. Jeśli ktoś może sobie pozwolić na ogólniki to raczej jest to partia rządząca – za nią po części mówi rzeczywistość (wzrost PKB, spadające bezrobocie, więcej kryminalistów w więzieniach, mniej na ulicach), opozycja musi (jeśli chce być traktowana poważnie przez wyborców) powiedzieć: "zrobimy to, to i to". Tak wybory wygrał PiS: pokazał co zrobi z podatkami (inna sprawa, że na razie tego nie zrealizował), mówił o ostrej walce z patologiami, prowadzeniu niezależnej polityki zagranicznej. A PO? Uśmiechała się sztucznie i uśmiecha się nadal…

Spece PO – przegrali 2 razy, szykują trzecią klęskę

Wygrywającej drużyny się nie zmienia. Najwyraźniej w PO panuje zasada, że przegrywających również nie należy tykać (gdyby D.Tusk chciał rozliczyć winnych porażki 2005 musiałby zacząć od…). Dlatego nową odsłonę medialnej aktywności Platformy przygotowują dokładnie ci sami ludzie, którzy pogrzebali ją już rok temu. Brak pomysłu, miałkość oraz… wykorzystanie odpadków niewykorzystanych podczas poprzedniej kampanii – chociażby towarzyszące emisji reklamówki plakaty, którymi Platforma wykleiła przystanki autobusowe oraz billboardy. Dokładnie ten sam obrazek, który utkwił Polakom w pamięci jako symbol wielkiej klapy kampanii Tuska dziś ma być symbolem odrodzenia Platformy… Cóż, może nie słuchałem wykładów z marketingu tak uważnie jak spece PO ale wydawało mi się, że jeśli przy pierwszym podejściu kampania reklamowa jakiegoś produktu poniosła kompromitującą klęskę to przy następnym powinniśmy zrobić wszystko by uniknąć wywoływania skojarzenia z tym, o czym wolelibyśmy zapomnieć. Jak rozumiem wymiana modela reklamującego Platformę z jakichś niezrozumiałych powodów nie wchodziła w grę… No to przynajmniej trzeba było założyć mu inny krawat (nie będę zamieszczał obrazków, musicie mi uwierzyć na słowo – Prezydent Tusk od roku wciąż nosi ten sam krawat w kolorze burgunda), zmienić tło, wyrzucić charakterystyczną wstęgę u dołu obrazka, zmienić krój czcionki. Albo prościej – po prostu zmusić słynącego z lenistwa lidera PO by zgodził się na nową sesję fotograficzną (prawda jest taka, że obecny plakat jest tym zeszłorocznym z wymazanym "Prezydentem Tuskiem", który raczej się zdezaktualizował, i wklejonym "Razem"). Nie wiem jak inni ale ja nie bardzo wierzę, że człowiek, któremu nie chce się wziąć udziału w przygotowaniu nowego materiału wyborczego będzie miał ochotę cokolwiek zmieniać w moim kraju.

Razem… z kim?

Hasło "Razem" jest cokolwiek ryzykowne. Naturalne jest pytanie: "Razem z kim"? Na pewno nie z tymi, którzy krzyczą, że chcą zniszczyć, obalić i zbombardować układ korupcyjny przeżerający Polskę. Czyli z tymi, którzy ten układ budowali a dziś za wszelką cenę chcą go chronić. Nie byłbym zdziwiony gdyby na plakatach PO pojawiać zaczęły się dopiski "z Bagsikiem", "z Dochnalem", "z Rywinem" czy po prostu "z SLD".

Na marginesie: kto jest szefem klubu parlamentarnego PO?

Donald Tusk wiele miesięcy temu zadeklarował, że odejdzie z funkcji szefa klubu parlamentarnego PO. Miejsce to miał zająć Jan (dawniej Maria) Rokita. Jednak wybór Rokity opóźniał się z powodu jego konfliktu z sekretarzem generalnym PO G.Schetyną (który pokazał "koszałkowi z Krakowa" kto tu naprawdę rządzi). Parę tygodni temu Życie Warszawy opublikowało tekst, z którego wynikało, że Rokita i jego zwolennicy w klubie zniechęceni przeciągającym się i upokarzającym dla Premiera z Krakowa procesem wyboru szefa klubu myślą o secesji z partii. Wtedy władze PO gwałtownie zaprzeczyły jakoby były jakiekolwiek problemy z wyborem i obiecały, że Rokita szefem klubu zostanie "za tydzień". Tygodni minęło już kilka… a przewodniczącym klubu PO wciąż jest Donald Tusk…

Czy to wciąż tylko i wyłacznie problemy natury technicznej?

Czytaj dalej