Jesteśmy bogatym społeczeństwem!
Tak przynajmniej twierdzą przemielone umysły wiernych odbiorców największych mediów w Polsce. Dezinformacja postępuje - najprostsze do zauważenia zjawiska stają się trudnymi do ocenienia procesami. Wzrost gospodarczy, a teraz widok walących drzwiami i oknami ludzi pod agencjami PKO - w takim kraju to żyć nie umierać! Dobrobyt zaczął dotykać już szarych, niepozornych obywateli. 1,1 mld złotych w ciągu kilku godzin...
Czekamy z niecierpliwością na wystąpienie czołowego przedstawiciela interesu zagranicznego w Polsce - Aleksandra Kwaśniewskiego - choć w zastępstwie jesteśmy skłonni wysłuchać nawet Ałganowa - różnica byłaby to nieistotna.
Pozostawmy jednak sprawy poglądów politycznych na kilka chwil na bocznicy.
Policzmy:
Wyprzedaż na sumę: 1,1 mld złotych
Założonych zostało: 64.425 lokat
Z danych zbieranych na miejscu (kilka losowo wybranych banków) ustaliliśmy, iż co druga osoba posiadała pełnomocnictwo. W większości przypadków osoba posiadająca taki dokument była faktycznym posiadaczem kwoty obu lokat. Tak więc można przyjąć, iż faktycznych obywateli, którzy zainwestowali własne pieniądze w lokaty prywatyzacyjne było od 45 do 50 tysięcy. Przyjmijmy więc górną granicę przedziału jako właściwą.
Bazując na danych GUS, w Polsce w 2003 roku żyło 38,195 mln obywateli. Nie wszyscy jednak są zdolni do założenia lokat - stąd odejmijmy od tej liczby osoby w wieku od 0 do 19 lat. Stanowią one 25,8% ogółu ludności, a więc 9,85 mln. Mamy więc 28,345 mln potencjalnych chętnych na akcje PKO. Jaką grupę stanowią osoby, które załapały się na lokaty?
64425/28345000=0,002272 - 0,2272% (w przybliżeniu 2 osoby na tysiąc mieszkańców) potencjalnych kupujących - społeczeństwa zdolnego do zakupu.
Kto jest więc stuknięty? - ujmując ten fakt dość łagodnie...